sobota, 30 sierpnia 2014

Nie-rurki

Ostatnio bardzo polubiłam się z moimi boyfriendami. Na co dzień chodzę w rurkach, które z resztą bardzo lubię, jednak zaczynają mi powszednieć proste spodnie w ciemnych kolorach, głównie za sprawą tego, że chodzę w nich do pracy. Nadmienię, że pracy raczej nie ubóstwiam ;) Także założenie poszarpanych, zwisających spodni daje mi poczucie swobody i przypomina, że dzisiaj wolne. Niekoniecznie mi się podoba, że od dłuższego czasu chodzę w długich spodniach, a przecież dopiero kończy się sierpień. I zdecydowanie nie potrafię się pogodzić z końcem lata. Mogę dopisać sobie kolejny punkt do mojej listy biadolenia. High five Ola - sama powinnam sobie przybić i pogratulować podejścia do życia. Powiało samokrytyką, ale tak, wyznaję oficjalnie, jestem straszną zrzędą, a ostatnio moje zrzędzenie urosło do poziomu Kilimandżaro.

A jeszcze zapomniałam powiedzieć o moich mokasynach. Najcudowniejsze buty ever. Baaaardzo rzadko udaje mi się kupić tak wygodne buty, które nie gniotą, nie obcierają i komfortowo się je nosi nawet przez wiele godzin. Mogę zawiązać węzełek na kiju i iść w nich w świat jak Włóczykij ;)











piątek, 22 sierpnia 2014

Podsumowanie sezonu wyprzedażowego

Zastanawiając się nad tematem posta, doszłam do wniosku, że zebranie wszystkich zakupów z letnich wyprzedaży będzie fajnym pomysłem, przynajmniej dla mnie samej - bo w końcu zobaczę, co dokładnie w tym czasie kupiłam i (o zgrozo!) ile wydałam. Wyłożenie wszystkiego zajęło mi trochę czasu, a teraz, pisząc posta uzmysławiam sobie, że zapomniałam jeszcze o kilku drobiazgach. Co oznacza, że wydałam jeszcze więcej. Ale przecież to były same genialne okazje, żadnych nieprzemyślanych głupotek i niepotrzebnych ciuszków jedynych w swoim rodzaju, wyjątkowych i o dziwo do niczego nie pasujących. Rozumiecie mnie, prawda dziewczyny? :) Trochę już zmądrzałam przez tyle lat kupowania. Jeszcze bardziej zmądrzałam, gdy zaczęłam wydawać swoje ciężko zarobione złotówki. Ale do ideału mi wciąż daleko ;) Żeby nie przedłużać, przejdźmy do asortymentu, który wzbogacił moją szafę.









W koszulkach-mgiełkach i białej sukience przechodziłam wszystkie upały. Tak wakacyjnej torby nie miałam chyba jeszcze nigdy. Koszule i sweter będą idealne na jesień. Marynarki uwielbiam, a te są tak miękkie, że będę mogła schować je pod kurtkę. Sukienka w kolorze pudrowego różu przyda się, gdy będę musiała wyglądać elegancko (na przykład na obronie? z marynarką?). Każdy zakup ma swoje uzasadnienie i tworzy spójną całość z moją osobą. Czyli nie był bez sensu. Czyli mogę się nie przejmować :D

A na koniec making of ;)



niedziela, 17 sierpnia 2014

Biała marynarka

Tytułowa marynarka to kolejny wyprzedażowy zakup. Muszę przyznać, że w tym roku trochę zaszalałam i nie trzymałam się mojej listy. Zimą zdecydowanie lepiej mi to idzie. I mam wrażenie, że zimowe wyprzedaże są większe. Teraz mogę uznać sezon sale za zamknięty, przynajmniej dla mnie, i cieszyć się nowościami w szafie.
Za białą marynarką w fasonie oversize chodziłam już bardzo długo. Po nocach mi się śniła. Z jednej strony to nie problem taką kupić, z drugiej staram się nie wydawać za dużo na ubrania, a 200 zł na marynarkę to dla mnie stanowczo za dużo. I tak sobie wzdychałam do kolejnych modeli, a czas płynął. Z ratunkiem przyszedł mi New Look. Mogę sobie teraz szlifować ulice w marynarce a'la Sablewska. Wiem, że to postać dosyć kontrowersyjna i różnie odbierana, ale ja ją lubię. I podoba mi się jej marynarkowo-ramoneskowy styl :)

 










niedziela, 10 sierpnia 2014

Paski paski

Nie ma chyba bardziej letniego wzoru niż  marynarskie paski. No może palemki. Ale palemki na pewno nie są tak ponadczasowe :) Od jakiegoś czasu leniwie rozglądałam się za cienkim swetrem w niebieski marynarski wzór i jak to bywa z udanymi zakupami, znalazłam go zupełnie przypadkiem. Przez ponad miesiąc nie miałam okazji, żeby go założyć, bo zwyczajnie było za ciepło (tak!), jednak teraz wieczory robią się chłodne i przyjemnie jest nakryć czymś ramiona. 
Dziwią mnie kobiety szukające czegoś "na zimę", "w gruby splot" i "z dużym golfem", bo szczerze mówiąc, chyba nie byłabym w stanie nawet przymierzyć czegoś takiego, gdy żar leje się z nieba. No ale dla kogoś w końcu wprowadza się jesienne kolekcje w lipcu ;) Ja zdecydowanie nie należę do tych osób i później muszę jeździć po sklepach w poszukiwaniu swojego rozmiaru, bo w październiku to się kupuje buty na wiosnę a nie na jesień. A póki co nawet nie myślę o jesieni i rozkoszuję się marynarskimi wzorami, kwiatami i zimną lemoniadą.











poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Living by the sea

Skończył się najgorętszy od 20 lat lipiec. Pasował mi taki. W końcu lato jest od tego, żeby było gorąco. Marznąć będę w listopadzie ;)
Mieszkanie blisko wody daje tą fajną możliwość odpoczywania przy niej nawet po pracy, chociaż na godzinkę. Moja natura nie pozwala mi spędzać ładnych słonecznych dni w domu. Gdybym tylko miała możliwość, jadłabym posiłki na powietrzu, a już na pewno piłabym popołudniową kawę. Uwielbiam to. Szczególnie, gdy słońce delikatnie muska ramiona, a wokół pachnie drewnem... Póki co zostają mi śniadania  lub kolacje na plaży od czasu do czasu. Lubię gdyńską plażę w Śródmieściu, gdy jest już trochę wyludniona i spokojniejsza.