niedziela, 27 lipca 2014

Red Bull Air Race

Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że miejskie imprezy to świetna sprawa. W tym przypadku zawitałam na Bulwar Nadmorski w Gdyni, żeby oglądać ścigających się mistrzów lotnictwa i zapierające dech pokazy akrobatyczne. Naprawdę niezapomniane wrażenia, tłum ludzi wpatrzonych w niebo, piękne słońce, a na koniec koncert. Szczerze polecam Ifi Ude (i moje ulubione "Miłościoszczelny"). Muzyka Kamp! genialnie sprawdziła się na imprezę na plaży. Czysty chillout. Mieszkanie nad morzem jest boskie. Mam nadzieję, że Red Bull Air Race zawita jeszcze kiedyś do Gdyni.


A co do stylizacji, nie można na siebie założyć zbyt wiele, gdy o 20.00 termometr wskazuje 27 stopni. Ale ja nie narzekam. Wręcz przeciwnie. Latem ma być gorąco i tego się trzymam. Przy okazji krótkiego wypadu do domu udało mi się kupić w lumpeksie śmieszne gacie do kolan z wysokim stanem, które w mgnieniu oka stały się szortami z wysokim stanem. Wreszcie mam swoje spodnie w stylu Beverly Hills 90210.





niedziela, 20 lipca 2014

Najprościej na leniwy wieczór

Bardzo lubię białe ubrania, głównie koszulki. I granatowe jeansy. Zazwyczaj chodzę w płaskich butach, obcasy zostawiam na dni, w których za dużo nie muszę i nigdzie się nie spieszę. I uwielbiam wielkie torby, do których mogę zmieścić pół domu i jeszcze dołożyć pół ulicy, gdyby zaszła taka potrzeba. Co więc mogę założyć, gdy po prostu szybko chcę wyjść na spacer? Każda z nas zapewne ma taki zestaw uniwersalny, który nie wymaga zbyt dużo myślenia ;)







niedziela, 13 lipca 2014

Biała sukienka

Kilka upalnych dni pozwoliło na chwilę zwolnić, zatrzymać się. Ciężko jest myśleć, gdy powietrze wokół faluje. Dlatego postanowiłam nie zmuszać się do myślenia i pozwolić sobie falować razem z powietrzem. Gorący piasek parzył stopy, woda chłodziła rozgrzane ciało i było tak po prostu dobrze. Dobrze i łatwo. Cudownie jest mieszkać nad morzem.


Białą sukienkę dostałam od mamy, która na moje zastanawiania w przymierzalni odpowiedziała Przecież będzie pasować ci do marynarki. Cudowna kobieta ;) Świetnie się z nią czuję i świetnie czuję się w tej sukience. Lekko i zwiewnie. Wakacyjnie. Paweł powiedział, że trochę jak z telenoweli te fale i moje rozwiane włosy. Ale czy nie pięknie jest wejść czasem w kadr i poczuć się jak bohaterka prostego serialu o miłości?














czwartek, 3 lipca 2014

Kwiecista marynarka

Jak to jest, że czasem człowiek zachowuje się nieracjonalnie. Mimo całkowitej świadomości, że jego zachowanie do racjonalnych nie należy. W moim wypadku tyczyło się to zakupów. A jakże. Lub raczej zakupu. Jednej, konkretnej rzeczy. Marynarkę w kwiaty wymyśliłam sobie już dosyć dawno. Nie upatrzyłam żadnej. Raczej dryfowała sobie w mojej wyobraźni. Aż do wczoraj, gdy ujrzałam ją na wieszaku, rozszerzyły mi się źrenice i przyspieszył puls. Po wizycie w przymierzalni, ochach i achach nad samą sobą, odwiesiłam ją grzecznie i poszłam do domu. Bo nie potrzebuję marynarki. Bo przecież mi minie. Nie minęło. Myślałam o niej bez ustanku. Nawet zaszłam dziś rano do sklepu, żeby sobie popatrzeć. Nie wiem, co miało mi to dać. Wieczorem poszłam ponownie i wróciłam już z marynarką cała w skowronkach. Myślicie, że to już choroba? ;)
Dawno nie chodziłam tak wokół ciucha. Stwierdziłam, że to szalone wydarzenie zasługuje na osobny post :P