środa, 28 maja 2014

No cóż...

Plany planami, a wyszło jak zwykle. Blog się zagubił między stertą innych rzeczy. Ale to nic. Jeszcze przyjdzie taki czas, że wszystko będę ogarniać ;)
Czy któraś z Was ma może jakąś cudowną receptę, co zrobić ze swoim życiem po studiach? Albo przynajmniej co robić, żeby ciągle o tym nie myśleć? Mam ostatnio wrażenie, że wpadłam w jakiś młyn i kręci mi się w głowie od tego wszystkiego. Nie chcę sobie narzucać żadnych terminów, deadline'ów i wymagań, bo o fajną pracę nie jest łatwo. Ale coś sensownego robić trzeba.
Na szczęście są momenty, kiedy odrywam się od wszystkiego i idę na plażę z głową pełną radości i torbą pełną piwnej lemoniady :D Błogosławię mieszkanie nad morzem. Szum fal to lek na wszystko.











piątek, 16 maja 2014

I'm back

To nie pierwszy raz, kiedy znikam z bloga bez słowa. Za każdym razem to nadmiar obowiązków odciąga mnie od pisania, a łatwiej jest chwilowo porzucić bloga, niż zawalić kolokwium na ostatnim roku studiów ;) Nie lubię niczego robić byle jak, a tak właśnie musiałoby być, gdybym chciała pozostać przy wszystkim, co do tej pory wypełniało mój dzień. Liczę, że tym razem nie zawalę tematu, będę regularnie pisać, regularnie Was odwiedzać, a Wy będziecie chciały do mnie wracać.
Czas wolny, który ewidentnie rozluźnił mój wypchany kalendarz, pojawił się nagle i nieco niespodziewanie. Okoliczności też nie były najszczęśliwsze ;P Jednak nie ma co marudzić. Trzeba nauczyć się czerpać same korzyści z tego, co przynosi życie. Trochę mi tej umiejętności brakuje.
To tyle tytułem wstępu.
Kiedyś usłyszałam, że sukienka to najłatwiejsza część garderoby. Zakładasz ją na siebie i to wszystko. Nie potrzeba nic więcej, sama w sobie jest ubiorem. I coś w tym jest. Szczególnie, gdy uwielbiasz się w tej sukience. Ja nie byłabym sobą, gdybym nie dołożyła biżuterii. Bo lubię, jak coś mi się błyszczy. I kurtki. Bo było zimno ;) Swoją drogą, chyba nie miałam do tej pory tak uniwersalnej kurtki. Która w dodatku jeszcze świetnie ze wszystkim wygląda.