piątek, 10 października 2014

Prosto czyli najlepiej

Zauważyłam u siebie ewolucję. Od sroki obwieszonej biżuterią (obowiązkowo kolczyki, naszyjnik i bransoletka) do minimalistki. No może nie jest ze mnie taka zupełna minimalistka, ale zdecydowanie ograniczyłam ilość rzeczy w szafie, ich strojność i różnorodność. Wybieram proste formy, kolory, które do siebie pasują i zdecydowanie ograniczyłam dodatki. Biżuterii kupuję dużo mniej i stawiam na delikatniejszą. Tutaj może akurat tego nie widać, jednak limonkowa kolia jest jedynym akcentem kolorystycznym, więc nie zastanawiałam się nad nią ani przez moment ;) Ostatnio nawet miałam problem z włożeniem kolczyków (czyżby zarastające dziurki, o zgrozo!), bo nie nosiłam ich kilka miesięcy, co kiedyś było dla mnie nie do pomyślenia. Stosunek do biżuterii zmienił mi się chyba wraz z nadejściem lata, które było tak piękne i gorące, że noszenie wisiorków mnie przerastało. I tak mi już zostało.







5 komentarzy:

  1. minimalizm jest fajny, bo..... praktyczny :)
    stonowane kolory, skromne wzornictwo i ogólny "umiar" w doborze dodatków pozwala na stworzenie sobie kilku takich "bezpiecznych" zestawów dobrych na każdą okazję - do pracy, na obiad rodzinny, na uczelnię, na zakupy... no wiesz - takich, które założysz wszędzie, bo i tu i tam będą pasowały ;)
    takie kompletowanie rzeczy uniwersalnych zaoszczędza czasu - zrywasz potem pierwsze z brzegu ciuchy z wieszaka i nie musisz się martwić, czy będziesz dobrze wyglądać ;)
    bo nie ma opcji, byś nie wyglądała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze wyglądasz perfekcyjnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny zestaw, marynarka jest świetna

    OdpowiedzUsuń
  4. ja też nie lubie dużej biżuterii, czasem muszę się zmuszać, żeby założyć kolczyki bo też zarastają mi dziurki już.
    www.creativamente-o-sztuce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń