poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Living by the sea

Skończył się najgorętszy od 20 lat lipiec. Pasował mi taki. W końcu lato jest od tego, żeby było gorąco. Marznąć będę w listopadzie ;)
Mieszkanie blisko wody daje tą fajną możliwość odpoczywania przy niej nawet po pracy, chociaż na godzinkę. Moja natura nie pozwala mi spędzać ładnych słonecznych dni w domu. Gdybym tylko miała możliwość, jadłabym posiłki na powietrzu, a już na pewno piłabym popołudniową kawę. Uwielbiam to. Szczególnie, gdy słońce delikatnie muska ramiona, a wokół pachnie drewnem... Póki co zostają mi śniadania  lub kolacje na plaży od czasu do czasu. Lubię gdyńską plażę w Śródmieściu, gdy jest już trochę wyludniona i spokojniejsza.











5 komentarzy:

  1. Jezu, Moja Droga!
    nawet nie wiesz, jak ja Ci tej plaży, tego morza zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahh, uwielbiam wylegiwać się na plaży... zazdroszczę, że mieszkasz blisko niej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zazdroszczę, chciałabym zjeść kolację na plaży

    OdpowiedzUsuń