czwartek, 3 lipca 2014

Kwiecista marynarka

Jak to jest, że czasem człowiek zachowuje się nieracjonalnie. Mimo całkowitej świadomości, że jego zachowanie do racjonalnych nie należy. W moim wypadku tyczyło się to zakupów. A jakże. Lub raczej zakupu. Jednej, konkretnej rzeczy. Marynarkę w kwiaty wymyśliłam sobie już dosyć dawno. Nie upatrzyłam żadnej. Raczej dryfowała sobie w mojej wyobraźni. Aż do wczoraj, gdy ujrzałam ją na wieszaku, rozszerzyły mi się źrenice i przyspieszył puls. Po wizycie w przymierzalni, ochach i achach nad samą sobą, odwiesiłam ją grzecznie i poszłam do domu. Bo nie potrzebuję marynarki. Bo przecież mi minie. Nie minęło. Myślałam o niej bez ustanku. Nawet zaszłam dziś rano do sklepu, żeby sobie popatrzeć. Nie wiem, co miało mi to dać. Wieczorem poszłam ponownie i wróciłam już z marynarką cała w skowronkach. Myślicie, że to już choroba? ;)
Dawno nie chodziłam tak wokół ciucha. Stwierdziłam, że to szalone wydarzenie zasługuje na osobny post :P





8 komentarzy:

  1. hehe, ja zawsze w taki sposób zachowuję się na wyprzedażach ;P
    piętnaście razy się zastanawiam, cztery razy wracam do sklepu, dopiero za piątym kupuję ;P

    marynarka fajna, dobrze zrobiłaś, że ją wzięłaś ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. ja tak miałam z długim swetrem do kolan.. poszukiwała przez rok, szalejąc na każdych wyprzedażach ;d piękna ta marynarka, obłędnie leży, cudowny krój ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna jest! dobrze że ją kupiłaś ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. cudna marynarka! Idealna do wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. wspaniała ta marynarka!
    Pozdrawiam kochana

    Ola z Fashiondoll.pl

    OdpowiedzUsuń