piątek, 30 sierpnia 2013

Chwytać słońce

Lato się kończy, ale ciągle nie pozwalam mu odejść. W domu spędzam najmniej czasu, jak się da. Wystawiam twarz do słońca i z tęsknotą wspominam pierwsze dni lipca. Nigdy nie potrafię pogodzić się z nadejściem września. Nie chodzi nawet o rozpoczęcie obowiązków, ale o poczucie, że zawsze mogłam przeżyć mocniej, zrobić więcej. Czuję niedosyt. Chyba mi to we krwi pulsuje. Z nostalgią spoglądam za siebie.

Na plażę wybrałam się w sportowych szortach w stylu polskiej reprezentacji z Wembley. Wielka torba z sh świetnie sprawdziła się nad jeziorem i będzie idealna na cały dzień na uczelni.


sobota, 24 sierpnia 2013

Żyj kolorowo

Powietrze pachnie coraz bardziej jesiennie, ale ciągle nie mogę się z tym pogodzić i wyłuskuję słoneczne chwile. Tego lata jestem głodna słońca. Mam nadzieję, że wrzesień zaskoczy mnie tak, jak rok temu i uzupełnię niedobory w czytaniu książek na hamaku.

Dzisiaj mój mężczyzna w kolorze. Raz na jakiś czas zdarza mu się zadać pytanie: "Fajnie wyglądam?". A to oznacza, że jest zadowolony z tego, co wymyślił i jak się ubrał. Nie mogłam przepuścić takiej okazji i postanowiłam go obfotografować :) Niestety nadal tylko telefonem, z brakiem perspektyw na szybką zmianę sytuacji. 


niedziela, 18 sierpnia 2013

Chyba pali mi się głowa...

Chyba pali mi się głowa. A może coś w środku. Życie jest upojeniem i smakuje jak wino. Czerwone i mocne, satyną osiadające na wargi, na duszę i na myślenie. Tak dobrze jest płonąć od środka, bo płomień to życie. Kto chce dołączyć do korowodu? Powietrze jest gęste i słodkie. A nawet oset, co kłuje w nagie stopy, jest przyjacielem. Bo daje doznania i mówi, że żyję. Jasno i wyraźnie.


niedziela, 11 sierpnia 2013

Plecak vintage - DIY


Dzisiaj będę się chwalić. Plecak z poprzedniego posta zrobiłam własnoręcznie od początku do końca. W sumie nie było to nawet tak bardzo pracochłonne, jak myślałam. Uwinęłam się w dwa dni, a  najwięcej czasu zajęło mi przyszywanie kilku rzeczy ręcznie. Od początku wiedziałam, że nie będzie to tutorial, bo sama nie miałam do końca pojęcia, co robić po kolei. Koszt uszycia takiego plecaka jest nieporównywalnie mniejszy, niż przy zakupie nowego. Wszystko, co było mi potrzebne, kupiłam w lumpeksie lub znalazłam w domu. Wykorzystałam zasłonę z ciężkiego materiału w kwiatowy wzór (2 zł), długi pasek, z którego zrobiłam szelki (2 zł), pasek z dwiema klamrami na zapięcia (2 zł), piankę na plecy ze starego plecaka i piankę służącą do układania pod podłogi panelowe, z której zrobiłam spód i klapkę. Satysfakcja z wykonania takiej rzeczy samodzielnie jest ogromna.

Inspiracji nie trzeba było szukać daleko, bo takie plecaki są teraz wszędzie. I są piękne!


A to moje dzieło :)


wtorek, 6 sierpnia 2013

Komu w drogę...

...temu plecak na kark ;) O plecaku opowiem innym razem. Dzisiaj przychodzę do Was z ekwipunkiem na  rower lub pieszą wycieczkę, oczywiście, gdy temperatura oscyluje w granicach 26 stopni. Bo gdy jest tak jak dziś i żar leje się z nieba (nie mam nic przeciwko!), najchętniej odziałabym się tylko w strój kąpielowy. 
Remont wciąż trwa. Mam nadzieję, że gdy już taras marzeń stanie na nogi, pokażę Wam go w całej okazałości :) Póki co pracy ciągle jest dużo.
Dzisiejszy strój typowo wakacyjny. Firankową bluzkę noszę już co najmniej drugie lato. Szorty to świeży nabytek z wyprzedaży ozdobiony wzorem w azteckim stylu. No i kapelusz. Bardzo lubię kapelusze.