środa, 26 czerwca 2013

Biało-czarna elegancja

Korzystając z okazji, że za oknem zrobiło się wybitnie mało wakacyjnie, a okazja wymagała nieco bardziej eleganckiego wydania, postanowiłam pokazać Wam jeden z moich najlepszych zakupów ostatnich miesięcy. Jest to biała marynarka w fasonie ramoneski ozdobiona srebrnymi ćwiekami. Kupiłam ją za 20 zł w sklepie o mówiącej wszystko nazwie - "Defekt". Defektem marynarki, którą można było kupić w Reserved za jakąś 7-krotność mojego wydatku, były małe kropki na zgięciu łokcia, których nie widzi nikt poza mną ;) W końcu też premiery na blogu doczekały się półbuty o męskim kształcie, które darzę wręcz czcią i mam zamiar nosić je przez najbliższe 10 lat. Jednak nie ma to jak dobrej jakości buty. Poza tym bez wielkiej finezji. Nie za dużo, nie za słodko. Tak jak lubię najbardziej.



niedziela, 23 czerwca 2013

Czarna koszula

Właśnie dowiedziałam się, że zaczęłam wakacje. W końcu spokojnie i bez żadnych zaległości. Włączył mi się guzik od slow life i nie zamierzam teraz robić nic, co nie sprawiałoby mi przyjemności. W głośnikach Julia Marcell. W głowie masa przyjemnych wspomnień z ostatnich kilku dni, które były mi tak bardzo potrzebne, żeby się zresetować. Do pełni szaleństwa brakowało jeszcze tylko kąpieli nago w jeziorze w świetle księżyca. Może następnym razem ;)

Liczę, że teraz bardziej zmobilizuję się do pisania. Więcej czasu, więcej pomysłów. Oby... Tylko aparat się zepsuł. Więc będą zdjęcia z telefonu. Ale staram się ;)

Dzisiaj lekki zestaw na ciepłe popołudnie. Koszula, mimo że czarna, jest bardzo cienka i przyjemnie się ją nosi w upalne dni. Nie wiem, czy tylko ja odczuwam coś takiego, ale wcale mniej rzeczy na sobie nie daje mi ochłody.


czwartek, 13 czerwca 2013

Koronkowe cudo

Koronka ma dwa oblicza. Może być zmysłowa, kobieca i uwodzicielska lub lekka, dziewczęca i urocza. Lubię koronkę w obu wersjach, choć chyba ta pierwsza jest trudniejsza do noszenia. Dzisiaj pokażę Wam koronkę dziewczęcą w otoczeniu pasteli. Takie pastelowe love z odsłoniętymi nogami :) Do sukienki w delikatnym beżowym kolorze założyłam miętowe koturny, które przez dwa miesiące nie dawały mi spać. Chodziłam w koło nich, kręciłam się, sprawdzałam, czy przypadkiem nie są przecenione i czy ciągle jest mój rozmiar. Kupiłam je dopiero z kuponami w Avanti, o których w dodatku dowiedziałam się przez przypadek od koleżanki. Myślę, że były mi po prostu przeznaczone ;) Torebka w kolorze pudrowego różu trafiła do mnie rok temu z okazji urodzin. Idealnie sprawdza się w stylizacjach  z nutką elegancji.



sobota, 8 czerwca 2013

Szarawary

W końcu nastał tak oczekiwany przeze mnie weekend! Świeci słońce, choć trochę oszukuje, bo wcale nie jest tak ciepło, jak by wynikało z obrazka za moim oknem. Mimo to wybieram się na plażę. Najwyżej zawinę się w koc ;) Zabieram ze sobą notatki, bo sesja i zaliczenia wiszą nade mną, jak czarna gradowa chmura. Żadna to nowość, że proporcjonalnie do wzrostu ilości słońca spada chęć do nauki ;) Z resztą chęć do nauki spada zawsze i wszędzie niezależnie od czynników.

Poniższy zestaw miałam na sobie podczas jednego z gorących dni długiego weekendu. Do luźnych spodni długo nie mogłam się przekonać. Owszem, podobały mi się na kimś, ale na mnie? Hmm. Aż do momentu, gdy weszłam do sklepu po długą miętową spódnicę i zobaczyłam je na wieszaku. W przekonaniu, że to je powinnam kupić zamiast spódnicy utwierdziła mnie moja mama :) A tak się prezentują:




poniedziałek, 3 czerwca 2013

Żółta maxi

Spódnice maxi są wszędzie. I świetnie! Uwielbiam patrzeć na dziewczyny w powłóczystych spódnicach. Ich kobiecość jest wtedy taka nieoczywista, mało dosłowna i nienachalna. Dlatego też piękna pod każdym względem. W zakrytych kostkach może być dużo więcej zmysłowości niż w odkrytych udach. Nie żebym pożegnała się z moimi bandażowymi spódniczkami. Co to, to nie. Jednak materie ciągnące się po ziemi chwilowo zdecydowanie zdominowały moją wyobraźnię.

Poniższy strój wybrałam na świętowanie bardzo przyjemnego momentu w moim życiu. Tak pięknie jest kochać...

Uwielbiam mieszkać nad morzem...