poniedziałek, 30 grudnia 2013

Fitz and the Tantrums - Spark

Z braku pomysłu na tytuł posta pojawił się w nim tytuł piosenki, którą bardzo lubię. Może komuś przypadnie do gustu ;)
Jutro długo oczekiwany przeze mnie Sylwester. Pierwszy raz od bardzo dawna miałam wielką ochotę, żeby akurat ta noc była wyjątkowa. Zazwyczaj oczekiwania mijają się z rzeczywistością. O czym zapewne film nakręcą Abstrachuje. Jeżeli już tego nie zrobili. Jednak mam nadzieję, że wybawię się porządnie za te ostatnie miesiące towarzyskiej abstynencji :) W planie mam taką kreację:

A dzisiaj wybraliśmy się rozejrzeć, co tam słychać w wyprzedażach. Co nieco udało nam się upolować, chociaż przyznaję, że na super okazje typu płaszcze po 100 zł muszę jeszcze poczekać. Ubrałam się wygodnie i zupełnie po mojemu. Zdjęcia w dwóch czapkach, bo w trakcie stwierdziłam, że Pawła jest fajniejsza i w sumie, czemu ja takiej nie mam? Z nowości czekoladowe sztyblety, które udało mi się kupić w bardzo dobrej cenie. Jednak na coś się zdała praca w obuwniczym ;)




piątek, 6 grudnia 2013

Sweter do zadań specjalnych

Czasem mam wrażenie, że nie rozstaję się z tym swetrem. To właśnie on ratuje mnie w sytuacjach pod tytułem "Nie mam co na siebie włożyć". I jeszcze czarne rurki do tego. Deszcze, wiatry, a ostatnio orkan, tabuny śniegu, a co za tym idzie problemy z komunikacją, nie sprzyjają robieniu zdjęć. Mi co prawda jeszcze dodatkowo nie sprzyja parę innych kwestii, ale to przemilczę. Stąd dzisiaj zdjęcia w Ikei. W swetrze i butach ze srebrnym noskiem. 





sobota, 30 listopada 2013

Może od początku?

Moja aktywność na blogu osiągnęła ostatnio poziom dna. Co drugi dzień mocno nad tym ubolewam, a skoro powody są wciąż takie same, nie będę się nad nimi rozwodzić. Powiem tylko, że są widoki na powrót i regularne (w końcu!) posty. Zdecydowałam więc na początek pokazać Wam taką małą zapchajdziurę, ale w jak najbardziej aktualnym temacie. W końcu wyprzedaże zbliżają się nieuchronnie, a żeby nie zapchać szafy niepotrzebnymi szmatkami, jak zwykle zawczasu planuję. A poniżej efekt mojego planowania ;)

środa, 13 listopada 2013

Maruda

Jest parszywie wcześnie. Chociaż nie. Parszywie wcześnie było półtorej godziny temu, gdy zadzwonił mój budzik. I wtedy jeszcze było ciemno. Miałam ochotę nakryć głowę kołdrą i przekręcić się na drugi bok. Kto nie zna tego uczucia ;) Nawet kawa nie pomaga. W takie dni jak ten najchętniej zawinęłabym się w wielki ciepły sweter i przetrwała jakoś, nie myśląc o niczym innym jak gorące kakao. Na szczęście są też inne dni, podczas których nie jestem taką marudą jak dziś, chce mi się wychodzić z domu i spędzić miło czas. Z takiego dnia pochodzą poniższe zdjęcia.


piątek, 8 listopada 2013

Zakolanówki

Ciemność o 16.30, wszechobecna wilgoć i podmuchy wiatru bardzo charakterystyczne dla Gdyni i moich okolic położonych bądź co bądź 2 kilometry od morza nie sprzyjają sukienkom, spódnicom i rajstopom. Komfort jest, hmm... raczej średni. Ale żeby tak zupełnie z nich zrezygnować? Tutaj ratują nas zakolanówki, które od kilku sezonów dzielnie szturmują nasze nogi i zawadiacko wystają z kozaczków i traperków. Czarne zakolanówki były moim must have, ale byłam wybredna. Bo nie mogły być za grube. Ani za cienkie. Nie miały być za drogie. Ani w dwupaku. Bo po co mi dwie pary zakolanówek w tym samym kolorze. Skoro H&M tak chciał mnie podejść, to mógł zaproponować różne. I wzięłabym. A tak? Kupiłam na ryneczku i dopomogłam lokalny biznes ;)


A tak na marginesie, totalnie męczą mnie zdjęcia robione telefonem i ich mizerna jakość. Nie wiem, kiedy to się zmieni, bo póki co moje szalone studenckie zarobki nie rokują na zakup aparatu ;)

niedziela, 3 listopada 2013

Okruchy szczęścia

Kocham ten świat. Kocham, jak mnie nakręca. Kocham bieg i pęd. A później gwałtowny hamulec. Stop. Reset. Zimno już. Piasek zimny i słońce nie grzeje. I tak mi tam dobrze. Cicho. Szumi.

 


czwartek, 31 października 2013

Wielkie nieba

Ten spacer nie trwał długo. Był za to przepełniony szmerem liści pod stopami i ich słodkim zapachem. Był tylko dla nas. Żeby przypomnieć, jak łatwo jest cieszyć się z małych rzeczy, jak dobrze je dostrzegać, jak prosto i lekko wszystko wtedy wygląda. Chcę zabrać złoto z jesiennych liści, zamknąć je w sobie na długo długo. Ostatnie jabłka wiszą na drzewie. Jak dobrze byłoby zapamiętać ich smak do następnego lata...