niedziela, 25 marca 2012

Cottage girl

Odkąd w moim życiu nastała epoka serka wiejskiego (bardzo go lubię, szczególnie z pomidorami i szczypiorkiem), słowo cottage kojarzy mi się tylko z wspomnianym serkiem. I jakoś mi tak śmiesznie wygląda w tytule. Jednak dzisiejsza stylizacja jest właśnie taka wiejska. Tylko stogów siana w tle i wideł w ręku mi brakowało :)
Na ciężki, zły dzień lekarstwem jest nawet malutki spacer. Taki właśnie mnie dzisiaj wyratował z kryzysu i nieziemskiego zmęczenia. Drugim elementem, który wtedy się świetnie sprawdza, jest męska koszula. Z leginsami podczas kilkugodzinnego siedzenia przy biurku i z jeansami na szybkie wyjście. Tą koszulę uwielbiam zarówno na sobie, jak i na moim mężczyźnie. On wygląda w niej nawet lepiej :D








Taki pozytywny akcencik na koniec. Torbę uszyłam i ozdobiłam sama, a takie miłe hasełko powinno nam zawsze towarzyszyć :)

czwartek, 22 marca 2012

Jeans all around

Zrobiła się wiosna! W końcu w końcu w końcu :) Wczoraj cały dzień chodziłam smętna, przytłoczona ciężkim niebem, szarością, miotana przez wiatr i moje nienawistne emocje, które z niewiadomych przyczyn powstały i z jeszcze bardziej niewiadomych przyczyn nie chciały mnie opuścić. Dziś jest jednak nowy dzień i od rana tryskam optymizmem. Uwielbiam słońce. Siedzenie na ławce w parku i łapanie jego promieni jest o tej porze roku tak cudownie kojące i przyjemne. Tylko skupić się nie pozwala, a egzamin czeka i aż krzyczy, żebym się zaczęła uczyć :P Jeszcze jakoś do połowy kwietnia będę zawalona pracą, ale potem, mam nadzieję, będę mogła pisać częściej i w końcu na spokojnie odwiedzać Wasze blogi.
Obok nieśmiertelnego bambusa i jeszcze bardziej nieśmiertelnych kaktusów na moim oknie pojawiła się piękna, kwitnąca drobnymi żółtymi kwiatuszkami roślinka, która poprawia mi humor każdego dnia. Domagałam się takiego wiosennego akcentu  w domu :)

A teraz wreszcie (choć zakładam, że jednak chociaż część osób czyta notki i ma z tego jakąś tam niezdefiniowaną przyjemność :P) przejdę do mojego stroju. Jak wskazuje tytuł - jeansowo. Do tego połączenie z brązem i beżem, czyli coś, co tygryski lubią najbardziej :) Czułam się w tym zestawie wygodnie i komfortowo. Czyli idealnie na zakupy :)


 Poczułam wiosnę i lodów mi się zachciało :D


 Buty na koturnie to odkrycie, którego dokonałam stosunkowo niedawno, patrząc na czas ich egzystencji w modzie, bo dopiero tej zimy. I poczułam wspaniałą rzecz - nie tylko płaskie buty są wygodne. Teraz praktycznie nie rozstaję się z koturnami.

 Jeansy kupiłam za 50 zł w H&M. Może lat ze mną nie spędzą, ale mają cudowny kolor :)




Zoom na kolczyk. Zdjęcie jest trochę rozmazane, ale zapewniam Was, że w uszach mam małe, urocze piórka :)

To by było na tyle. Rozkoszujcie się wiosną!

piątek, 16 marca 2012

Wariacja na temat kołnierzyka

Ostatnio trochę zaniedbuję bloga. Raptem zaatakował mnie totalny brak czasu na cokolwiek. Po kilkutygodniowym rozprężeniu teraz nie potrafię poradzić sobie z nadmiarem obowiązków. Ale wszystko się kiedyś kończy i tego się trzymam :)

Dzisiaj pokażę Wam, jak ozdobiłam kołnierzyk koszuli kupionej za grosze w sh. Jako że kołnierzyki 'na bogato' ostatnio otaczają nas ze wszystkich stron w wielu ciekawych odsłonach, postanowiłam Wam pokazać krótki instruktaż wykonania - może ktoś się skusi :) Zaznaczam jednak, że jest to wersja dla cierpliwych :P

Tak wygląda wersja podstawowa.

A teraz proces produkcji :)
Potrzebujemy kleju szewskiego, fizeliny, tekturki,  z której wytniemy szablon i złotej nitki.

Step1
 Z tekturki wycinamy szablon o interesującym nas kształcie. "Trójkąt" odrysowujemy od kołnierzyka koszuli, aby aplikacja była do niego dopasowana.

Step 2
 Na fizelinie odrysowujemy nasz szablon. Wystarczy dwa razy.

Step 3
 Fragment fizeliny smarujemy klejem szewskim. Nanosimy go zapałką i czekamy chwilę, by nie był taki płynny. Inaczej nitka nie będzie chciała się przykleić. Układamy ją równolegle do poprzedniej, jak najbliżej siebie i zawijamy, zaginamy (nie wiem jak to określić) jak na zdjęciu. Nitki musimy dociskać, inaczej nie będą się trzymały. Warto też często myć palce, bo nitka będzie zostawała na nich, zamiast na fizelinie. Pod koniec procesu twórczego miałam wrażenie, że wszystko mi się lepi do palców :P

Step 4
 Tak wygląda gotowa aplikacja. Spryskałam ją jeszcze lakierem do włosów, chociaż nie wiem, czy coś to dało :P Czynności powtarzamy dla drugiego elementu.


 Step 5
Aplikację smarujemy klejem na lewej stronie i przyklejamy do kołnierzyka. Klej szewski mocno wiąże i nie zostawia śladów, zatem moim zdaniem idealnie się nadaje.

Efekt końcowy

Wersja de Luxe

I jak Wam się podoba? Ja jestem zadowolona z efektu :)

 

sobota, 10 marca 2012

Mały Paryż

Chyba każdą kobietę naszła kiedyś myśl, marzenie, pragnienie odwiedzenia Paryża. We mnie zagnieździło się ono po obejrzeniu filmu "Była sobie dziewczyna", gdzie pokazany był Paryż od kuchni, taki swojski; oczywiście nadal fascynujący i romantyczny, ale nie napuszony. Chciałabym zobaczyć, jak żyje to miasto, bo każde żyje przecież inaczej. Tak jak na chwilę wtopiłam się w Warszawę, tak chciałabym wtopić się w Paryż. Spacerować bocznymi uliczkami, odkrywać miejsca zwyczajnie niezwyczajne, nie trzymać się przewodnika, nie odwiedzać muzeów, tylko przez chwilę żyć rytmem tego miasta.

Stylizacja taka właśnie trochę paryska. Subtelna i dziewczęca. Zdjęcia robiłam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz doczekały się ujawnienia :) Wiało wtedy okropnie, dlatego się nie rozebrałam. A inspiracją stroju była miniatura Wieży Eiffla (tak mi jakoś nie pasuje ta polska pisownia :p), którą mijam dosyć często i za każdym razem uśmiecham się na jej widok.








Ach, ta niesforna grzywka :p

środa, 7 marca 2012

Płaszczyk

Wypatrzyłam go w sh. Było piątkowe popołudnie. A w sobotę przecena -50%. Ależ to była bitwa z myślami. Kupić go? Czy może zaczekać do jutra? Moje wrodzone skąpstwo kazało mi odłożyć ten zakup na dzień jutrzejszy. Posłuchałam rozumu, jednak serce wciąż upominało się o płaszczyk, który poruszył nim dogłębnie :P W końcu udało mi się przezwyciężyć podszepty serca i na kilka godzin zapomniałam o planowanym zakupie. Następnego dnia rano pobiegłam do sh, przebiłam się przez tabuny kobiet i ściągnęłam z wieszaka to cudeńko, które tak wiele narobiło zamieszania w mojej głowie :P

Kobiety to jednak myślą dziwnymi mechanizmami, prawda? :P Żeby przez jeden płaszczyk dostarczyć sobie tyle emocji :P








sobota, 3 marca 2012

weWNĘTRZnie

Post trochę z cyklu 'zapchajdziury'. Nie mam zdjęć, które mogłabym Wam pokazać. Co prawda udało mi się upolować w sh fantastyczny płaszczyk, ale chcę go przedstawić z należną mu czcią :P A że ostatnio mam fioła na punkcie dekorowania wnętrz, co po prostu uwielbiam (dlaczego ja nie poszłam na wzornictwo??? :D) i w kółko oglądam 'Dekoratornię', marzę o własnym gniazdku, wkurzam się, że własne to w perspektywie nieokreślonej, a w wynajętym człowiek nie poszaleje... Czuję się w tym temacie niespełniona. Co prawda siostra mojego towarzysza życia kupiła mieszkanie, ale jestem za daleko, żeby wybierać z nią podłogi, kafelki, kolory i zawsze służyć radą. No cóż. Żeby choć trochę ukoić cierpienia mojej duszy postanowiłam pooglądać 'inspiracje'. Wiecie, nie lubię za bardzo notek z samymi inspiracjami. Ale złamałam się i sama mam ochotę taką wstawić. Nagana mi się należy :P

Powiem jeszcze tylko, że marzy mi się mieszkanie z kuchnią w stylu domku na prerii - jasne drewno, dużo bieli, pęczki lawendy i czosnku... Sypialnia z toaletką i bujanym fotelem. A w salonie kącik z hamakiem podwieszonym do sufitu, za nim jakaś fototapeta, dużo zdjęć... Ciekawe, czy będzie mi dane zrealizować moje plany.
Ach, i jeszcze garderoba. Garderoba koniecznie. To będzie symbol spełnienia moich życiowych planów :)








 Wszystkie zdjęcia pochodzą z weheartit.com