poniedziałek, 27 lutego 2012

Fuksja

W końcu i ja stałam się szczęśliwą posiadaczką kolorowego swetra :) Za sprawą sh, a jakże by inaczej. Poza tym, zaskoczyłam się mile, gdy znalazłam go w niechcianym koszu 'wszystko po 3 zł' :) Miał pewien defekt, mianowicie sterczące bufki na ramionach. Jednak za tą cenę postanowiłam się z nimi zmierzyć i sprawdzić moje krawieckie umiejętności. Niezupełnie się udało, ale już mi nic na ramionach nie sterczy :)




Fuksja od dawna chodziła mi po głowie. W końcu coś w tym kolorze trafiło do mojej  szafy :)


Metaliczne srebrne paznokcie, a do tego srebrny 'pleciony' naszyjnik

Ostry kolor swetra zgasiłam czernią spodni. Mają bardzo fajne 'kowbojskie' wstawki na kolanach i po wewnętrznej części ud. Niestety tego nie widać, bo zdjęcia wyszły bardzo słabe.


Zdjęcia planowałam zrobić na dworze, jednak zima zaskoczyła blogerki. I musiałam schować się w domu przed wiatrem i gradem. Ja chcę wiosnę już, teraz, natychmiast!

czwartek, 23 lutego 2012

Marmurkowy

Napisałam post. Taka byłam z niego zadowolona. Produkowałam go dosyć długo, postarałam się, żeby napisać ładny tekst, przyjemny i lekki. I co? Dumna z siebie kliknęłam 'Publikuj posta' i... wszystko diabli wzięli. Notka się n ie dodała, tekst z edytora wyparował. Podobnie jak moje zadowolenie. Za to zalała mnie fala złości, a głowę wypełniło całe mnóstwo epitetów wymierzonych w stronę internetu, bloggera, komputera. I kołdry nawet, pod którą od razu zrobiło mi się za ciepło. Żadnego z tych epitetów nie wypowiedziałam, bo ostatnio dbam o swoje słownictwo. A przynajmniej bardzo się staram. Wszystko zaczęło się od kolejki do dziekanatu, w której przez godzinę byłam zmuszona słuchać pewnej dziewczyny. Niby inteligentna. Ładna i dobrze ubrana. A sypała na prawo i lewo takim rynsztokiem, że milion razy chciałam jej powiedzieć, żeby się uciszyła bądź usunęła z tego miejsca. Niestety nie starczyło mi pewności siebie. Nad tym też powinnam popracować.

Przyzwyczaiłyście się już na pewno, że moje stylizacje są takie raczej codzienne i bez większego wyszukania. Nie lubię się przebierać i przesadzać. Lubię za to używać elementów, które wyróżnią mnie z tłumu, podkreślą indywidualność i pokażą pomysł na siebie. Tym razem są to marmurkowe leginsy, które przez ogromną wyrazistość postanowiłam połączyć z uniwersalną czernią.








Wiatr nad morzem mnie pokonał. Nie dałam rady się rozebrać. W ogóle chciałam stamtąd jak najszybciej uciekać. Ach to poświęcenie dla ładnego tła :D

niedziela, 19 lutego 2012

Burgund

Burgundowe spodnie, które są gwiazdą dzisiejszej stylizacji, posiadam już jakiś czas. W sumie nie wiem, dlaczego wcześniej się tu nie pojawiły. Może nie należą do ekstra wygodnych i super skrojonych, których nie czuję w trakcie noszenia i najchętniej bym nie zdejmowała, jednak mają jedną wielką zaletę - KOLOR.
Jestem wielką fanką kolorowych spodni. Bardzo podobają mi się one na ulicach praktycznie w każdej barwie. Choć niestety za często się takich nie widuje. Oby dziewczyny (i faceci) na wiosnę zrobili się bardziej chętni do zastąpienia jeansu kolorami! (Siebie też w to wliczam, tym bardziej, że ostatnio czuję się w czerni jak ryba w wodzie :P)




 Do burgundowego klimatu dopasowały się również paznokcie i wszechobecna torba :)

Sweter kupiłam za 3 zł w sh. Z miejsca stał się moim ulubionym.



Sama nie byłam świadoma, że tak dużo mam blondu na głowie :D

Na koniec mały making-of. Nie ma to jak zabawy dla dzieci :P

piątek, 17 lutego 2012

Walentynkowy

Wiem, że temat nieco już przebrzmiał. Z tym postem noszę się od czasu serduszkowego wylukrowanego święta, które, bądź co bądź, lubię :) Nie jestem może fanką ogromnych ilości dekoracji, ani publicznego nadmiernego okazywania czułości, które nazywam 'dziubaskowaniem'. Jednak przyjemnie się patrzy na te wszystkie pary na ulicach. I przyjemnie jest czasem poświętować swoja miłość. Cieszę się, że mimo tych wszystkich lat, gdy jesteśmy razem (a jak na nasz wiek, to jednak długo), ciągle potrafimy patrzeć na siebie z czułością i zachwytem. Nie tylko w walentynki, ale przez cały rok - słuchamy siebie, rozmawiamy, spełniamy swoje potrzeby, cieszymy się wspólnymi chwilami i czujemy, że to właśnie tak ma być.



Kawiarnia/restauracja niedaleko Monciaka w Sopocie. Mogę polecić na miły wieczór przy deserze, kawie czy fajnym drinku. Coś większego do zjedzenia też w karcie się znajdzie :) Choć ona, jak i wystrój bardziej trafi w gusta kobiet, to na wieczór z partnerem uważam miejsce za bardzo przyjemne.



Na koniec garść obrazków przyjemnych dla oka z dobrze znanej wszystkim 'inspirującej' strony :)



niedziela, 12 lutego 2012

Miodowe królestwo

Skąd tytuł posta? Piję właśnie herbatę o cudownie fantastycznym smaku miodu, imbiru i nie mam pojęcia czego jeszcze. Pachnie równie cudownie. 'Grzaniec miodowy' to od dziś mój numer 1 na zimowe wieczory. Co prawda, co pewien czas numer 1 ulega detronizacji na rzecz innego napoju (jak to było np. z orzechowym capuccino). Ale wiadomo, gusta się zmieniają. A kobiece dosyć szybko :)

Mój dzisiejszy strój jest nieco elegancki, trochę bardziej szykowny niż zwykle. Różni się od tego, co zazwyczaj pokazuję na blogu. A że pokazuję Wam, jak wyglądam na co dzień, a nie wymyślam stylizacje na potrzeby bloga - to oglądacie mnie w spodniach i swetrach, nic specjalnego :P
Dziś na dobrą sprawę też spodnie i sweter, jednak w wersji 'niedzielnej'. Lubię spędzać niedziele z rodzicami. Jemy razem śniadanie, rozmawiamy. Jest właśnie tak trochę 'odświętnie'.


Tunikę pokazywałam Wam w innym wydaniu.

Torebką, podejrzewam, nieco Was pomęczę :) Na pewno będzie często eksploatowana przeze mnie.


Sweter pochodzi z tego samego sh, co tunika, Jednak trafił do mnie kilka lat wcześniej. Bardzo go lubię i cieszę się, że wciąż jest w tak dobrej kondycji :)

Pasek vintage. Bo lubię podkreślać talię.


I obowiązkowe od kilku dni złote paznokcie.

Dziękuję Wam bardzo za wszystkie miłe słowa odnośnie mich rysunków. Połechtałyście moje ego - przyznaję się bez bicia :D Chociaż ciągle zdaję sobie sprawę, że wieeeele rzeczy jest do poprawy. Podkreślam, żebyście nie myślały, że jestem do cna próżna :D

środa, 8 lutego 2012

Relaks

Właśnie mija mój drugi i ostatni dzień ferii. Co prawda za bardzo nie zdążyłam odpocząć, jednak lepsze to niż nic. Dobrze jest być w domu chociaż na chwilę. Ledwo co w miarę uporałam się ze starymi problemami, już spadły mi na głowę kolejne. Mam nadzieję, że z tymi też sobie jakoś poradzę, chociaż ostatnio czuję się. jakby moja codzienność polegała tylko na rozwiązywaniu niedogodności. Są też jednak i miłe akcenty :)
Kiedyś dużo rysowałam. Później na studiach zapomniałam o tym, zawsze było coś ważniejszego. Teraz stwierdziłam, że skoro sprawiało mi to tyle przyjemności, to czas wrócić do rysowania. Tutaj efekty moich wprawek :




Wiem, że muszę się jeszcze wiele nauczyć - ale czy we wszystkim trzeba być perfekcyjnym? :)

Kupiłam kolejną torebkę. Gromadzę torebki i cieszę się samą ich obecnością w mojej szafie :D Zamówiona na allegro. Według opisu powinna być nieco większa, ale to przeżyję. Nie ma jednak regulowanego paska, czego już przeżyć nie mogłam ;p Na szczęście w domu znalazł się pasek od innej torebki. I nawet kolor dobrze pasuje.



Dzisiaj to by było na tyle :) Zakładam, że będę tu częściej niż ostatnio. Taki jest plan. Oby dał się zrealizować :)

czwartek, 2 lutego 2012

Wyprzedażowe zakupy

 Moje zakupy wyprzedażowe. Wszystkie rzeczy udało mi się upolować w bardzo atrakcyjnej cenie :)






Zakupy zrobiłam pod wpływem impulsu xd Nie wiem, czy to zdrowe :P

 Teraz moja stylizacja z wykorzystaniem jednej ze spódniczek. Od jakiegoś czasu kupuję kolejne spódnice, a ciągle rzadko w nich chodzę. Trzeba to zmienić :)


Podoba mi się połączenie brązu z jeansem :)


Pierwszy raz w tym roku założyłam kozaki, w końcu zima.


A na 'okrasę' broszka-ptaszek i wisiorek z sakieweczką :)