niedziela, 29 stycznia 2012

Alpejskie klimaty

W związku z tym, że zrobiło się zimno, w końcu mogę nosić cieplejsze rzeczy. Nie jestem raczej typem zmarźlaka ,  dlatego grube swetry czekały w szafie. Za to teraz są mocno eksploatowane :) Podobnie kamizelka z futerkiem. Fajnie grzeje pod kurtką i ładnie wygląda :)
Ostatnio nie mam za bardzo czasu na żadne rozrywki. Jednak mama 'zmusiła' mnie do wyjścia z domu i padło oczywiście na zakupy. Zatem w końcu i ja skorzystałam z wyprzedaży. Pochwalę się w następnej notce :)


Czapkę kupiłam, gdy byłam chyba w drugiej klasie liceum. Długo czekała na popularność :) Czuję się w niej, jak śnieżynka :D


Do alpejskich klimatów dołączają getry z zimowym wzorkiem.




Wszystkie elementy stroju pojawiały się  już w innych zestawieniach.


 A na koniec mam do Was pytanie. Zapuszczam grzywkę. Trwa to już jakieś pół roku. I zastanawiam się, jak długo jeszcze potrwa. Macie doświadczenie w tym temacie? :)

piątek, 27 stycznia 2012

Do przodu

Zawsze wymagałam od siebie dużo, bardzo dużo. Więcej, niż czasem byłam w stanie udźwignąć. Tak samo było teraz. Przez ostatnie miesiące coraz bardziej zatapiałam się w głębokim bagnie, jakie zaserwowało mi życie. Paweł ciągle mnie z niego wyciągał, a ja wracałam, czasem na własne życzenie - bo twierdziłam, że inaczej nie można. Wiele przełomów w moim myśleniu się dokonało. W końcu nauczyłam się odpuszczać i godzić z faktem, że mi nie wychodzi, że nie daję rady. Co prawda ciągle tak bywa, przeżywam swoje porażki mocniej, niż to wszystko warte. Ale uczę się szanować swoje ciało, swój umysł i nie zadręczać się katastroficznymi projekcjami skutków moich niepowodzeń. Nadal jestem niespokojna. Bo dziś zapadło kilka decyzji, których nie da się cofnąć, a na które nigdy wcześniej bym się nie zdecydowała. A wcale nie jest prosto przestawić swój utarty latami tok myślenia. Mam nadzieję, że moje decyzje są dobre, że zaprowadzą mnie tam, gdzie chcę się znaleźć.

Ostatnio, jak już pewnie zauważyłyście, nie noszę praktycznie niczego, oprócz swetrów. Godzinami siedzę w stosie notatek. Ma mi być dobrze i wygodnie. I ciepło. A że mój facet nie może przeżyć bez otwartego okna, więc sweter sweter sweter.
Większość zdjęć zrobiona telefonem, bo wysiadły nam baterie w aparacie - za zimno było :P


Przypomniałam sobie niedawno o moim bereciku z kwiatkiem :)

W butach obawiałam się wyjść trochę na śnieg, ale dały radę.
Spodnie z sh, kupione ze względu na nietypowy kolor - chabrowy(?) :)


Sweter pochodzi z sh. Fajnie się układa i ma śliczne złote guziki z marynarskim motywem.

Torba z Carry. To jeden z moich nielicznych zakupów wyprzedażowych.

Mam mokre włosy, rozmazany tusz pod oczami od wielgachnych płatków śniegu i zaróżowione policzki. To był bardzo miły spacer :)

środa, 25 stycznia 2012

Odsłon swetrowych ciąg dalszy

Ostatnio dobrze mi swetrach. Ciepło, miękko i wygodnie.W ogóle mam jakiś niedosyt ciepła, miękkości i wygody. Dni mi się mylą. Z domu nie wychodziłam od trzech dni, bo ilość ośmiu egzaminów w sesji przygniata mnie do podłogi. Dobrze, że już cztery mam za sobą. Najgorszy potwór przede mną, jednak postanowiłam się nie poddawać i ciągnę ten wózek.
Moją wczorajszą rozrywką był mały spacer i wizyta w cukierni (tak, znowu :P) A przy okazji zdjęcia. Na sobie mam sweterek z sh, którego po prostu nie mogłam tam zostawić. Bardzo podoba mi się to zdobienie przy szyi. Leżał jednak przez jakiś czas w szafie, bo, ciągle nie miałam na niego pomysłu. Stanie przed lustrem i przymierzanie kolejnych rzeczy nic nie dawało. Aż do wczoraj. Kolejny raz przekonałam się, że proste rozwiązania są najlepsze.


Sweter jest ciemny i przez bogate zdobienie może trochę przytłaczający. Dlatego postanowiłam go połączyć z jasnymi rzeczami. Mój facet twierdzi, że wyglądam tu jak skejt, a zamiast torby powinnam mieć deskę :P


Haha, śnieeeg :D



Do kompletu piaskowa koszula i jasne spodnie. Plus najwygodniejsze zimowe buty, jakie miałam kiedykolwiek.

Kolorowe cukierkowe dodatki w postaci kolczyków, przypinek i zegarka.


Zdobienie plus kołnierzyk z bliska. Ostatnio zauroczył mnie wystający spod swetra kołnierzyk u pewnej blogerki. Więc i ja postanowiłam spróbować :) A Wy co sądzicie o notabene klasycznym połączeniu, jakim jest sweter i koszula?

niedziela, 22 stycznia 2012

Biały sweter + DIY

Niedawno w sh (który notabene odwiedzam za często) kupiłam biały sweter ze splotami. Nie za gruby, nie za ciężki. Nie do końca też spełniał moje wymagania, ale uznałam, że ma potencjał i postanowiłam go przerobić. Bardzo lubię szyć, sprawia mi to wielką przyjemność. Zatem po skończeniu nauki o 22., łapałam za igłę i spełniałam swoją wizję :D

Moje działania krok po kroku


Efekt końcowy możecie zobaczyć na mnie. Sweter połączony w zestaw najbardziej oczywisty z oczywistych. Ma być miło, ciepło i wygodnie. Zatem do kompletu emu i leginsy :)


Ponownie koszulka z sarenką

Ostatnio bardzo dobrze się czuję we wszystkich brązo-beżach :)




Plecaczek kupiłam w sh. Kosztował jakieś 5 zł i inna dziewczyna się na niego czaiła. Nie zastanawiając się zbytnio, wrzuciłam do koszyka. Dopiero w domu okazało się, że ramiączka są mega krótkie, rozmiar dziecięcy :p Przypięłam więc do niego pasek od torebki i wszystko pasuje :)


Łaty w pełnej okazałości


Lubicie duże swetry? Ja uwielbiam to, że można się nimi otulić. Uprzyjemniają mi wieczór z książką i herbatą (z rzadka bo z rzadka, ale na szczęście jeszcze mi się takie zdarzają :D)

czwartek, 19 stycznia 2012

Grease



Mój dzisiejszy strój kojarzy mi się z musicalem 'Grease' i piosenką 'Summer Night' śpiewaną przez Johna Travoltę. Piosenka jest bardzo żywa i wesoła. Bardzo mi takie potrzebne w tym beznadziejnym okresie, gdy sesja pożera mnie bez żadnych skrupułów. Ostatnio tylko uczę się i śpię.
Dlatego starałam się stworzyć set z pozytywnymi wibracjami :)


Koszulę z nitami kupiłam jakieś dwa lata temu. Nie wiedzieć czemu, rzadko ją noszę, chociaż bardzo mi się podoba.


Węzełek, żeby było bardziej dziewczęco :)



W bandamkę  zaopatrzyłam się kilka dni temu. Krzyczała do mnie ze sklepowej wystawy - 1,99zł sztuka! Weź mnie! Fioletowa z sentymentu. W dzieciństwie miałam taką samą.



Kolorowe pazurki właśnie ze względu na nienajlepszy nastrój. Jak na nie patrzę, to mi trochę raźniej :)

A teraz wracam do ostrej nauki, bo sie o mnie upomina.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Pantera na śniegu

W końcu zrobiło się zimowo. Sprawia mi to wielką przyjemność, mimo że mam problem z chodzeniem na obcasach po lodzie i że czasem buty przemakają. Lubię śnieżki, nawet, gdy dostaję nimi od mojego lubego. Lubię radość dzieci z jazdy na sankach. I dużych dzieci (takich dwudziestoletnich :P), które rzucają się śnieżkami z przeciwnych stron przejścia dla pieszych.
Ostatnio coraz bardziej podoba mi się motyw panterki. Do szafy powoli trafiają kolejne rzeczy z tym printem, a ja póki co się z nimi oswajam i noszę ostrożnie.


Zrobiło się chłodniej, więc wyjęłam kożuszek kupiony na zeszłorocznych wyprzedażach. A może jeszcze rok wcześniej :)


Panterkowym motywem pokryty jest sweterek na krótki rękaw. Wydaje mi się bardzo kobiecy.


Na dokładkę słodka kokardeczka również w panterkę.

Z moim kochaniem :) Bardzo lubię długie spacery z Nim. Rozmowy i milczenie. A po powrocie do domu pyszne słodkości z ulubionej cukierni "Pączuś" xD

czwartek, 12 stycznia 2012

Collar tips - DIY

Jakiś czas temu zobaczyłam je gdzieś w internecie. Od razu spodobało mi się, jak taki drobny szczegół może odmienić koszulę. Wtedy zaczęły się poszukiwania czegoś, co może posłużyć za collar tips. Bo oczywiście, swoim zwyczajem, nie miałam zamiaru wydawać na coś takiego za wiele pieniędzy. Odpowiednią koszulę znalazłam mimochodem w moim najukochańszym lumpeksie, który dosyć często spełnia moje zachcianki. Koszt: 3 zł. Gorzej było z narożnikami do książek, które ostatecznie wykorzystałam do ozdobienia koszuli. Za nimi musiałam się trochę nachodzić. Dostałam w sklepie z akcesoriami szewsko-kaletniczo-introligatorskimi itp :P Koszt: 1 zł
Samo wykonanie jest bardzo proste. Nakładamy narożnik na kołnierzyk koszuli i zaginamy za pomocą obcążek. Warto osłonić metalowy element ściereczką, żeby nie porysować go. I voila :) Radość bezcenna.


A tak prezentuje się na mnie:


Torebka pochodzi z gdyńskiego sh. Uwiodła mnie w ciągu kilku sekund. Bardzo lubię takie elementy vintage.
 Moje dzieło z bliska :) I jeszcze ptaszek dla ozdoby - kolega jelonka z poprzednich postów.


Jakoś tak wypadło, że paznokcie pod kolor torebki. Lakier ma piękny wiśniowy odcień. Jest bardzo ciemny, więc niestety szybko widać wszelkie niedoskonałości.

O pomarańczowej spódnicy zadecydował mój mężczyzna. Kropla koloru dodaje energii :)

 Jeśli również podoba Wam się trend z ozdabianiem koszul metalowym 'rożkiem', odwiedźcie sklep kaletniczy i do dzieła :)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Płynne złoto

Weekend minął tak nieakceptowalnie szybko. Nawet nie zauważyłam kiedy. Znowu mam na głowie milion spraw, z którymi nie potrafię się ogarnąć. A żeby nie popadać w kryzysy spontanicznie wybraliśmy się na wieczorny seans nowego Sherlocka :) Jeśli komuś podobała się pierwsza część, na pewno z chęcią obejrzy drugą. Ja przez cały film ani razu nie spojrzałam na zegarek. Nie ma czasu się nudzić :)

A to mój strój na wypad do kina:



Leginsy były ostatnio. Buty tez już pokazywałam. Moim sukcesem jest, że mogę w nich spędzić kilka godzin (ale nie dużo :P) i już nie odpadają mi stopy, z czym na początku był problem.


Tunika to zakup z serii najprzyjemniejszych. Nie dość, że za grosze, to jeszcze znaleziona zupełnie przypadkiem, praktycznie gdy już wychodziłam z sh :)


Jak być może pamiętacie, torebka w tym zestawie miała być inna. Jednak brązowego kuferka nie mam tu ze sobą. Na razie mama sprawuje nad nim pieczę :P



 Płynnym złotem jest lakier do paznokci z Wibo Express Growth. Nie pamiętam numeru, buteleczki ze sobą nie wzięłam, zdjęcia też wyszły słabiutkie, także moja porada pewnie średnio się przyda. Ale efekt jest świetny, metaliczny. Bardzo ładnie się prezentuje i całkiem nieźle trzyma. A ja jestem wielką fanką lakierów z Wibo :)