niedziela, 19 sierpnia 2012

Beautiful things, beautiful places

Dzisiejszy post będzie małą relacją z mojego wyjazdu w rodzinne strony mamy. Wakacje sprzyjają podróżowaniu i zwiedzaniu, co na blogach spowodowało wykwit notek takich właśnie 'relacjonowanych'. Bardzo podobają mi się takie wpisy, zachwycałam się miejscami opisywanymi przez blogerki. Zapragnęłam i ja takiego posta, więc dzisiaj podzielę się z Wami rzeczami i miejscami, które zrobiły na mnie wrażenie. Może nie będzie tego za wiele i wykonanie też nie będzie profesjonalne - niestety fotografowanie nie jest moim konikiem, aparat też już ledwo zipie - ale obejrzycie kawalątek świata moim okiem. Po tym długim i rozbudowanym wstępie: enjoy :)

Na początek odpust. Ten z mojego dzieciństwa wspominam jako mnóstwo kolorów, mnóstwo ludzi, pierścionki z oczkiem i niecodzienne słodycze. We wspomnieniach mojej mamy są jeszcze pistolety korkowce, kolorowe wstążki, wiatraczki, piłeczki na gumce... Wiedziałam, że to nie będzie to samo, ale rozczarowałam się mocno, gdy w drodze prowadzącej do kościoła widziałam stragany z ubraniami, bieliznę, patelnie, mnóstwo chińskiego plastiku i atakującą zewsząd tandetę. Liczyłam (oj, ja naiwna) na rękodzieło, biżuterię, może jakieś obrazy miejscowych artystów. No cóż, wszystko się zmienia.

 Nawet wiatraczki ewoluowały
 Tylko szczypka lubelska - kruchy cukierek pozostała taka sama :)



A najlepsza z tego wszystkiego była pyszna latte w kawiarni niedaleko.


Kazimierz Dolny jest bardzo rozsławiony w Polsce i chyba nikomu nie trzeba przedstawiać tego miasteczka. Odwiedzałam je wielokrotnie od dziecka, bo leży niecałe 15km od domu moich dziadków. Tym razem zobaczyłam je trochę inaczej, mniej pocztówkowo, bo na inne rzeczy patrzyłam.





Tak wyglądała jadłodajnia (to chyba najbardziej odpowiednie słowo), do której poszliśmy na obiad. Samoobsługa, wszystkie stolika na zewnątrz i tylko małe pomieszczenie, w którym składa się zamówienie. Małe, ale za to jak wspaniałe! Zachwycałam się każdym elementem, każdym detalem i żałowałam, że nie ma tu więcej pomieszczeń do oglądania. Uwielbiam stare meble i taki styl. Dodatkowo radosny gwar wokoło i pyszne jedzenie. Gdyby ktoś chciał odwiedzić mieści się na zakręcie przy ulicach Witkiewicza i Senatorskiej.

A to przykład straganu, który wg mnie nie powinien być wyjątkiem wśród chińszczyzny a codziennością w tak klimatycznym miejscu, jakim jest Kazimierz.


Kolejny kazimierzowski powód do zachwytu. Czułam się autentycznie zainspirowana postacią tej dziewczyny. Ubrana nonszalancko, ale tak, że nie można oderwać od niej wzroku. Okulary lenonki, fryzura podkreślająca osobowość, butelka piwa w dłoni, swobodny ton, ogromna teczka na rysunki, jaką widuje się na ASP lub na architekturze... Wszystko w niej emanowało pewnością siebie.

A na koniec, mimo wszystko, pocztówkowy Kazimierz




27 komentarzy:

  1. dlatego zaznaczyłam, że dla większości ;d
    no i też to zależy kto co rozumie przez casualowy zestaw, bo dla jednych to jest typowy codzienny, a dla innych typowy luźny na aktywne dni czy jakieś wycieczki itp ;)
    ja rozumiem go jako ta 2 wersja ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja od dwóch lat wybieram się w rodzinne strony babci, super sprawa taka wycieczka, świetny klimat na zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. przypomniałaś mi odpust w Drobinie, na którym byłam jakieś 3lata temu. kupiłam wtedy taką świetną piłeczkę z trocin, ale jak to ja, po dwóch dniach zabawy nią, musiałam ją popsuć :( :D czasu się zmieniają, szkoda że na gorsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. ale fajne zdjęcia :) takie wyjazdy są fantastyczne, zwłaszcza jeśli byliśmy w jakimś miejscu, ale bardzo dawno temu

    OdpowiedzUsuń
  5. supe kolorowo :) pozdrawiam i zapraszam do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna fotorelacja :). Również uwielbiam czytać takie wpisy :)).

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialne zdjęcia, z klimatem ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety miasto znane mi jedynie z opowieści, ale na pewno kiedyś chciałabym je odwiedzić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A u mnie odpust już w niedzielę :D jestem ciekawa czy też zawitają patelnie :D
    Ta dziewczyna bardzo mi przypomina Michelle Williams! :)
    Pozdrawiamy, PBDKD :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Great photos & cute blog!
    I`m a new follower now.
    And I will be SOO happy, if you follow my blog:-)
    Tatiana
    http://www.bonnie23blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Klimatyczne zdjęcia. Najlepiej z takich odpustowych imprez pamiętam 'lizaki cmentarne', nazwa stąd, że na wszystkich świętych zawsze je sprzedają. Trułam się nimi za łepka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie byłam jeszcze w Kazimierzu ale wydaje sie być bardzo miły

    Pozdrawiam
    Natalie BLOG

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też bardzo podobają się tego typu wpisy
    Bardzo bym chciała odwiedzić Kazimierz

    OdpowiedzUsuń
  14. Ala mam smaka na taką kawkę :)
    Odpusty nieodwołalnie kojarzą mi się z torebeczkami, których kupowałam całą masę jako dziecko.
    U mnie wieczorem też relacja z Kazimierza :)

    OdpowiedzUsuń
  15. jakie wspaniałe inspirujące zdjęcia!!!!
    ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★ ★
    pozdrawiam i jak zawsze zapraszam:):*:**:*:

    OdpowiedzUsuń
  16. ja też lubie takie torebki ;D
    a latte musiała być pyszna ;)

    zapraszam na
    katehaterockz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. marzy mi się taki stary kredens w kuchni ale nie mam na niego miejsca:(

    OdpowiedzUsuń