sobota, 28 maja 2011

Spotkań z kulturą ciąg dalszy

Z kulturą studencką oczywiście (a czasem również jej brakiem). Teraz obchodzimy juwenalia na UG. Wczorajszy występ Dżemu był niesamowity. Klasyk to jednak klasyk. Niby paru starych posiwiałych facetów, a jaka energia na scenie! Trochę mi brakowało większego kontaktu z publicznością ale i tak było świetnie. Dzisiaj najbardziej czekam na Strachy na Lachy. Studenci to jednak mają dobrze. Tyle koncertów i za żaden nie trzeba zapłacić ;p
Wczoraj w okienku między zajęciami w końcu znalazłam godny uwagi second hand! Przez półtora roku mieszkania w Gdańsku ten jest pierwszym, do którego mam zamiar częściej wracać. Wczoraj rozeznałam się w terenie, a dziś pojechałam na otwarcie, bo sobota jest dniem -50%. Kupiłam kilka rzeczy, które pokażę Wam w następnej notce. Śmieszyła mnie ta sytuacja, gdy w kolejce do wejścia ustawiło się jakieś 20-30 osób (a ja wśród nich... no nie ;p) i wbiegło po upatrzone rzeczy. Niestety przepychanie łokciami nie jest moją mocną stroną, ale przemogłam się, gdy pewna kobieta próbowała mnie odepchnąć od letnich sukienek. A odnośnie wbiegania i przepychania, wyobraźcie sobie jak wyglądał przystanek autobusowy pod kampusem UG tuż po koncercie. Ludzi było mnóstwo. Już chciałam dać za wygraną i zafundować sobie powrót do domu na piechotę czyli jakiś dwugodzinny spacer. Ale gdy autobus podjechał, rzuciłam się jak lwica na drzwi i udało mi się wepchnąć. Nie przewróciłam się, stojąc stabilnie jedną stopą tylko dlatego, że tłum podtrzymywał się nawzajem ;p

A teraz po długim wstępie, który, mam nadzieję, przeczytaliście, zdjęcia z dzisiejszej eskapady :)







Tunikę noszę dość często. Dzisiaj pierwszy raz w roli sukienki. Rajtuzki w rzeczywistości są ciemniejsze. A wisiorek mam już od dawna i teraz przyszła znów jego fala - wrócił do łask :)

środa, 25 maja 2011

Przystanek Alaska xD

Gdańsk mnie zaskakuje.Ok, pogoda nad morzem szybko się zmienia, ale bez przesady. Wczoraj roztapiałam się po przejściu trzech kroków, a dziś? Żałowałam, że nie mam grubego swetra. A ja się nastawiałam na sukienkę :)

Z wydarzeń kulturalnych, w sobotę byłam na Delfinaliach w Gdyni i bawiłam się cudownie i fantastycznie na koncertach Rahima i Grubsona. Było po prostu MEGA. Atmosfera nie do opisania. Szalałam, gdy razem z tłumem śpiewaliśmy i bujaliśmy się z ręką w górze. Tak mają dzieci wychowane na hip-hopie ;p Przekroczyłam nieco limit alkoholu, który wyznaczyłam sobie na imprezę, ale nie cierpiałam następnego dnia, więc nie żałowałam. Naprawdę bardzo dawno nie byłam na takim genialnym koncercie. Energia aż parowała. Niestety nie mam zdjęć, bo zapomniałam kupić baterie ;/ No cóż, bez komentarza ;p

A teraz dzisiejszy zestaw. Pastelowy, kwiatowy i dziewczęcy. Lubię proste połączenia bez zbędnego udziwniania. Owszem, są osoby, które porywają się na miano trendsettera i niektóre z nich rzeczywiście na nie zasługują. Jednak większość to niestety kuriozum.






Tutaj kompilacja dodatków. Bransoletka i kolczyki z przywieszkami (uwielbiam ten kluczyk przy kolczykach) oraz naszyjnik z metalowych kwiatków. Rzadko go noszę, bo wydaje mi się zbyt elegancki do codziennego stroju, ale myślę, że akurat tutaj pasuje. Charakterku dodają wściekle różowe paznokcie. Jestem wielka fanką soczystych lakierów. 
A Wy co preferujecie?

sobota, 21 maja 2011

Plażowicze :)

Czwartek był piękny, gorący i słoneczny. Z nauki do egzaminów oczywiście nic nie wyszło. Wytrzymałam może godzinę od przebudzenia, spakowałam torbę i pojechałam z Pawłem na plażę. Piasek parzył w stopy, woda była bardzo czysta i bardzo zimna, jednak musiałam chociaż zamoczyć palce. Byłam bardzo szczęśliwa. Zapomniałam o wszystkim, co nade mną wisi. Cieszyłam się obecnością Pawła, piekącym słońcem i delikatnym wiaterkiem. Szkoda tylko, że pogoda się zepsuła. Może chociaż przez te szaro-bure niebo zmuszę się do rysowania pomp, filtrów, liczenia miliona idiotycznych rzeczy i wkuwania do egzaminów... Taaa, jasne ;p

Strój jest bardzo prosty. Uwielbiam guziczki w spódnicy i marynarskie paseczki. Miałam na sobie trochę więcej ubrań, jednak było za gorąco i natychmiast po wyjściu z domu musiałam się rozebrać.








Takie wakacyjne obrazki. Już nie mogę doczekać się lata.

A na koniec dziękuję za wyróżnienie od Carmesi 

Zasady Sunshine Award
  1. Podziękować za wyróżnienie.
  2. Zamieścić link do bloga osoby, która Cię wyróżniła.
  3. Wkleić logo wyróżnień.
  4. Przekazać nagrodę do 10 blogów.
  5. Zamieścić linki do tych blogów.
  6. Powiadomić nominowane osoby.
7. Stworzyć listę rzeczy, które czynią Cię szczęśliwą 

 Wyróżnienie przekazuję dziewczynom:

Co mnie uszczęśliwia? 
Wolność. 
Świadomość, że mogę nic nie robić. 
Wieczory, poranki, śniadania, obiady i kolacje z moim mężczyzną.
Długie spacery brzegiem morza.
Dobra muzyka.
Dobre jedzenie.
Rozmowy z przyjaciółką.
I pewnie setki innych rzeczy, które akurat nie przychodzą mi teraz do głowy.




środa, 18 maja 2011

IKEA my home xD

Nie będę ukrywać, że bardzo cierpię, iż nie dostałam kuponów do ikei. Nie podoba mi się to ;p Zastanawiam się, na jakiej zasadzie były rozdawane, ale mi się niestety nie udało. Z powodu przegrzewania się komputera, który wiecznie leży w pościeli, w końcu pojechałam do tej świątyni próżności zakupić podstawkę pod laptop. Przebiegłam na skróty przez halę, żeby nie kupić kolejnej świeczki, ramki czy kaktusa. Ale i tak serce mi pękło, gdy zobaczyłam wielkie fotografie, te czarno białe z kolorowym akcentem (miłośniczki ikei na pewno wiedzą, o który mi chodzi :)), za 60 zł i uświadomiłam sobie, że i tak nie mam przestrzeni, na której mogłabym go umieścić.

A teraz strój, w którym się dzisiaj prezentowałam. Trochę w stylu boyfriend. Podwinięte nogawki spodni i luźna  "dresowa" marynarka za 30 zł xD


Mój nowy jelly watch. Gdy dostałam paczkę, nie byłam do niego do końca przekonana. Ale oswoiłam się z nim. Taki przyjemny kolorowy cukierek na ręce :)


A tu kolczyki LOVE z poprzedniego posta, których nie widać za bardzo. Ostatnio często mi towarzyszą.






A na koniec widoczek z Góralskiej :)

poniedziałek, 16 maja 2011

Studenckie grillowanie

Notka z kilkudniowym poślizgiem. Najpierw blogger nie działał, a później pojechałam do domu. Zatem dodaję przygotowaną notkę w treści niezmienionej :)


Wczoraj spędziłam fantastyczny dzień z moim Pawłem i przyjaciółmi ze studiów. Siedzieliśmy na polibudzie z torbą pełną piwa, słońce grzało, kocyk pod tyłkiem i przyjemne odprężenie. Coś mi ostatnio za dobrze :)
Nasze spotkanie spontanicznie przerodziło się w grilla na placu zabaw przy bloku, gdzie mieszkam i balowaliśmy do późnego wieczora. Świetnie było.




A teraz moje ostatnie zakupy za bardzo niewielka kwotę :)


Kolczyki od Pawła


Wisiorek niestety słabo widać. Ma doczepioną małą podkowę i tabliczkę z napisem 'luck'. Bardzo mi się spodobał.


A to prezent na zbliżający się Dzień Mamy. Dostanie go w ten weekend bo później pewnie zobaczymy się dopiero po sesji.


wtorek, 10 maja 2011

Gorąco

Rozkoszuję się tym, że jest tak ciepło. Oczywiście zewsząd słyszę narzekania, że za mocno słońce świeci, że głowa boli, zaduch w autobusach i generalnie wszystko jest do bani. Z mentalnością Polaka nie wygrasz. Mimo że po całym dniu łażenia po sklepach z przyjaciółką (Tak tak! Niespodziewanie dowiedziałam się o godzinach dziekańskich!) bolały mnie spuchnięte stopy i niezwłocznie potrzebowałam zimnej wody, czułam się świetnie. Bo w końcu to poczułam! Nie to że wieje i muszę obwiązywać się szalikiem. Ani to, że przemakają mi buty. Najzwyczajniej w świecie było mi dzisiaj gorąco i zaliczam uczucia związane z tym zjawiskiem do jak najbardziej pozytywnych.
Na polibudzie ruszyły juwenalia, co mam zamiar jutro bezczelnie świętować i olać fakt, że mam sześć egzaminów i połowy nie zdam. Dzisiaj jest dobry dzień a ja dobrze myślę :)
Kupiłam sukienkę na wesele (nareszcie poczułam się w jakiejś ładna!), dwie koszulki i kilka drobiazgów po 5 zł w Orsay'u. Powiem Wam w sekrecie, że kilka dni temu ofajdał mnie ptak i dopiero teraz zaczynam odczuwać działanie "szczęścia", które ten incydent miał mi przynieść xD Z moim chłopakiem jest cudownie, jutro spotkam się z przyjaciółmi, mały oddech na uczelni i udane zakupy. Czego chcieć więcej?

A teraz zdjęcia ze spaceru po lesie. A to cały czas Gdańsk.






Nie ma to jak przytulanie się do drzew. Tylko że komary już zaczynają ciąć.


A jego najbardziej, bo ma słodką krew :*

niedziela, 8 maja 2011

Nude

Za oknem szaro, nieciekawie i z pewnością zimno. Nie mam kompletnie ochoty ruszać się z domu. Zaczytuję się w serii Pilipiuka "Oko jelenia". Jeśli ktoś lubi fantastykę w klimacie "Wiedźmina", to gorąco polecam. Czyta się lekko, fabuła wciąga i, co również bardzo mi się podoba, wplecionych jest wiele ciekawostek historycznych, naukowych itp. W tym tygodniu pierwszy raz od początku semestru nie mam żadnego koła i w końcu mogę zrobić bez wyrzutów sumienia coś, co sprawia mi przyjemność.

Wczoraj byliśmy w Gdyni na pierwszym finałowym meczu Mistrzostw Polski w koszykówce. Nigdy nie byłam wcześniej na meczu kosza, nie do końca rozumiałam zasady ale i tak mi się podobało ;) Co prawda doping to zupełnie inna bajka niż na piłce nożnej. Jednak nie wszędzie trzeba krzyczeć i śpiewać przez cały mecz :) Dostaliśmy tekturowe harmonijki, którymi, uderzając o dłonie, otrzymuje się zwielokrotniony efekt klaskania. Więc na hali było głośno :)






A teraz w końcu mój set w kolorach nude. Tunika już się tu kiedyś pojawiła. Dosyć często ją noszę. To jeden z moich ulubionych zakupów z sh. Komin to niekoniecznie wiosenna garderoba, ale przy tak "upalnej" wiośnie sprawdza się idealnie. Ciepło mi w szyję i nie owiewa mnie za bardzo przy rozpiętej kurtce. Bo oczywiście, gdy ją zapnę, od razu jest mi za gorąco. I bądź tu człowieku mądry. Ciekawe ile takiej huśtawki wytrzyma jeszcze mój układ odpornościowy.







Jak przyjemnie jest mieć wolne xD



środa, 4 maja 2011

Miszmasz

Dzisiaj zaczęły się matury. Dotyczy mnie to "osobiście", bo mój brat zdaje właśnie w tym roku egzamin dojrzałości ;p Czasem mam wrażenie, że bardziej się tym przejmuje niż on sam. Jednak chyba się mylę. Mama poinformowała mnie, że mój braciszek siedzi grzecznie w pokoju i rozwiązuje maturę z matematyki. Prędzej spodziewałabym się po nim zimnego piwa na zrelaksowanie ;p

W weekend zbytnio nie wypoczęłam, bo obecność "niedomowników" jednak zobowiązuje. Nie mogłam się rzucić na łózko z wyciągniętymi nogami, kiedy  chciałam. Ale nie narzekam. Było sympatycznie. A to majówkowy spacer do Sopotu


Dalszy ciąg miszmaszowej notki, to moje dzisiejsze zakupy. Wracając z zajęć zaszłam do H&M (bardzo chciałam odwlec moment rysowania pomp i filtrów) i zupełnie nieplanowanie kupiłam wąską granatową spódnicę za 19.90 i oversizową bluzkę w paski za 29,90, w której czuję się bardzo sexy i wakacyjnie. Aż zatęskniłam za zapachem gorącego piasku.


Spódnica jest ze sztywnej grubszej dzianiny. Przez to ładnie się układa. Aż dziwię się, że była taka tania, bo materiał jest dużo lepszy od spódniczek tego typu oferowanych w NewYorkerze i w samym H&M



A na koniec lakiery do paznokci, które ostatnio kupiłam. Mięta, pomarańczowa czerwień i brudny róż. Bardzo lubię lakiery Wibo. Nawet mimo to, że paznokcie trzeba malować 2 albo i 3 razy. Kolory są śliczne i wybór jest ogromny. Będę im zawsze wierna :) A miętowy lakier jest marki Safari kolor 101. Kupiłam go w kiosku koło domu. Też jest w porządku, chociaż utrzymuje się na paznokciach krócej niż Wibo. Jednak przy umiejętnym nałożeniu wystarczy nawet jedna warstwa. To by było na tyle z porównania :)






niedziela, 1 maja 2011

Dziki zachód

Mój strój kojarzy mi się z kowbojami i stepami. Jeansowa kurtka, szerokie spodnie i koszula w kratę. Brakuje tylko ostróg przy butach, cygara. No i konia ;p

Miałam płatki we włosach i małego robaczka pod bluzką. Lubię to, że na moim osiedlu jest tak cicho i rośnie mnóstwo drzew. Można sobie usiąść na trawce, zrobić grilla i wypić piwko z przyjaciółmi (jak to miało miejsce wczoraj. A był to nasz debiut z grillem z Biedronki ;p).

Dom mamy pełen gości i ciągle jesteśmy na pełnych obrotach. Ale w sumie nie ma nic w tym złego. Jest wesoło i inaczej niż zwykle.




Serduszko dla mojego kochanego fotografa.




Ostatnio moim wielkim problemem jest fakt, że nie mogę znaleźć sukienki na wesele. Mam jeszcze trochę czasu, jednak sklepy zawodzą mnie ogromnie. Nic nie powoduje błysku w oku a wybór też nie jest zbyt duży. Znacie może jakieś sklepy w Trójmieście, gdzie mogłabym kupić ładną sukienkę? Zaznaczam tylko, że nie chcę nic satynowego i lejącego. Z góry dzięki za pomoc.

Odpoczywajcie wiosennie :)