środa, 27 kwietnia 2011

Pozytywnie

Słuchałam ostatnio dosyć często wielce sarkastycznej piosenki o tym tytule. Ale dziś bez cienia sarkazmu. Co prawda czas świąteczny w domu minął bardzo szybko, jednak zaraz majówka i na pewno będzie miło z moim mężczyzną. Padałam dzisiaj z nóg, ale nadal miałam ochotę na spacer. Zatem spacer i kilka zdjęć przy okazji. Planuję bywać tu częściej, bo ostatnio się zaniedbałam. W ogóle stworzyłam listę mocnych postanowień ;p Ciekawe ile mi się uda.

Dzisiaj lekka kobaltowa sukienka, którą bardzo lubię. Świetnie się w niej czuję. Wiosną to jednak kobieta ma dobrze. Przynajmniej wie, że ma nogi :)



Może ktoś się skusi na moje wystawione kolanko ;p A tak na poważnie - nigdy nie jechałam na stopa. Chyba za bardzo bojaźliwa jestem.


W końcu dorobiłam się własnych sówek. Prawie się z nimi ostatnio nie rozstaję. A do tego miętowe paznokcie. Kupiłam ostatnio kilka lakierów do paznokci, z których jestem bardzo zadowolona.  Najbardziej lubię matowe kolorki.


Jak widać, było mi bardzo zimno. Dałam się uwieść gorącym promieniom. A wiatr nad morzem niestety robi swoje. Teraz kubek gorącego kakao na uprzyjemnienie wieczoru, który, mam nadzieję, za chwilę wręczy mi mój Paweł :)



niedziela, 17 kwietnia 2011

Wieczornie

Dawno mnie tu nie było. Oczywiście nie z własnej woli. Ten tydzień ostro się ze mną obszedł. Dużo wysiłku i nerwów mnie kosztował. Czasem bywa tak, że nic nie dzieje się tak jak powinno. Właśnie to mnie ostatnio spotykało.

Wykroiłam kilka chwil wieczorem na wyjście na spacer. Aparat odmówił nam posłuszeństwa, zatem zdjęcia słabiutkie z telefonu. Ale stwierdziłam, że muszę coś tu napisać, bo będę się czuła niespełniona ;p

Dzień był prześliczny. Ciepły i słoneczny. Rano pomaszerowałam do kościoła z gałązkami forsycji w roli palmy (zawsze sama robię palmę, bo nie lubię tych "słomianych") i byłam bardzo zadowolona, że w końcu mogę wystawiać twarz do słońca.


Sukienka to jeden z łupów z second-handu. Jest w drobną czarną krateczkę. Muszę dorobić się do niej jakiejś halki, bo jest przezroczysta i niestety bez legginsów na razie nie da rady jej nosić.


Bardzo podoba mi się okrągły kołnierzyk w stylu retro.




Żeby dopełnić całość pierścionek z czarnym oczkiem i kolczyki z zatopionym koronkowym wzorkiem.
Mam nadzieję, że kolejny tydzień będzie lepszy. Trzymajcie kciuki :)



sobota, 9 kwietnia 2011

Glamrock

Weekend szósty tydzień z rzędu z ostrą edukacją, a to jeszcze nie koniec. Mam wrażenie, że wielkie ciśnienie skończy się dopiero z końcem semestru.
Ale dziś jest sobota, więc skwapliwie to wykorzystuję. Słońce mnie trochę oszukało. Wcale nie jest ciepło. Wieje niemiłosiernie. Ale ja i tak się rozebrałam - ach, to poświęcenie dla mody ;p

Dzisiaj trochę rockowo. Bluzę w fasonie ramoneski z Zary wygrzebałam kiedyś w lumpeksie. Rzadko ją noszę, bo to jednak bluza. Ale po dzisiejszej stylizacji stwierdzam, że bluza wcale nie musi być sportowa. Także chyba się przekonałam :)



Lubię chodzić w kapeluszu. Do swojego przypięłam pinsy i dumnie go noszę, nie bacząc na dziwne spojrzenia :)




I moja nowa koszulka z serii 'Zupełnie zwyczajny T-shirt, bez których nie umiem żyć.' 

W nieśmiertelnik zaopatrzyłam się kilka lat temu i umieściłam na nim słowa, które zawsze dają mi kopa i każą się pozbierać. Nie pozwól, żeby strach wyeliminował cię z dalszej gry. 


Na koniec mój ukochany w bluzie Barcelony, którą sprezentował mu tata. Kazał podkreślić, że jest kibicem Arki, ale Barcelonę szanuje. Także przekazuję :)
 
Miłego weekendu!


wtorek, 5 kwietnia 2011

Ahoj!

Weekend spędziłam w domu. Co za tym idzie, moja lodówka jest wypełniona po brzegi i wzbogaciłam się o kilka rzeczy z lumpeksów. Po prostu byłam w swoim żywiole :)

Zdjęcia z poprzedniego posta robiłam na małym placu zabaw na osiedlu, gdzie aktualnie mieszkam - Gdańsk Niedźwiednik zaprasza ;p Co jak co, ale widoki stąd są naprawdę piękne. Szczególnie w nocy, gdy widać rozświetlone miasto.

Dzisiaj marynarskie klimaty. Czerwony sweter z SH i bluzka w paski, która już tu była. No i mój ręczny szary wyrób, który nie mam pojęcia jak nazwać.



Sweter przewiązany paskiem już był. Ale pewnie będzie jeszcze niejednokrotnie. Po prostu lubię mieć talię.



Mój nowy zakup. Kosztowała bardzo niewiele, więc zobaczymy, ile ze mną wytrzyma. Bardzo podoba mi się motyw z przypiętym kluczykiem.

Dzisiaj znowu świeci słońce. Uwielbiam! I znowu mam katar ;/ No cóż, wiosna :)