czwartek, 31 marca 2011

Ponad nami tylko niebo

Dzisiejszy poranek był prześliczny. Słoneczny i lekko wilgotny. W końcu zapachniało wiosną. Spacer o tej porze naładował mnie pozytywnie, mam nadzieje, że na cały dzień. Cieszyłam się jak dziecko na za małej huśtawce i było mi dobrze, bo za ciepło w kurtce. Lubię takie chwile.








Kolczyki kupiłam kilka lat temu w sklepie indyjskim, gdy dostałam pierwszą wypłatę. Byłam wtedy nimi zauroczona. Teraz ponownie je odkryłam :)




niedziela, 27 marca 2011

Domowo

Dzisiejsze zdjęcia to raczej taki making off :) Moje kręcenie się po domu i przygotowania do obiadu.

Niesamowicie dumna jestem z siebie :P Zrobiłam wczoraj schab pieczony z warzywami a do tego pieczone ziemniaki. Żadna filozofia, ale wyszło pysznie. W dodatku gotowałam to pierwszy raz, więc mam prawo :)


Mój 'artystyczny nieład'. Trochę śmieci wokoło i książka do inżynierii procesowej, z  którą nie rozstaję się od kilku dni. Już nie mogę na nią patrzeć. Ale zaraz znów wejdziemy w bliski kontakt.


Etap przejściowy przygotowań. Strój może mało adekwatny do gotowania, ale nie lubię chodzić po domu w dresie. Czuję się  wtedy brzydka i nic mi się nie chce. Ładne ubranie zawsze poprawia mi nastrój. Chyba zaraz zastosuję ten trik psychologiczny, bo dzisiaj (o zgrozo!), jestem w dresie. Rano stwierdziłam, że to dobry wybór, bo i tak będę siedzieć cały dzień w domu i się uczyć. Teraz wiem, że się myliłam ;p



Na koniec moje ulubione kolczyki - różyczki. Pasują prawie do wszystkiego. W dodatku to prezent od mojego chłopaka. Wie, co lubię :)



piątek, 25 marca 2011

Minimalistycznie

Dzisiejszy dzień jest jakiś dziwny. Nie mam na nic siły. Podobnie jak wszyscy, z którymi miałam dziś styczność. Wszystkie rozmowy wchodziły na smutne, dziwaczne tematy. Normalne to na pewno nie było ;p

Dzisiaj garniturowo - biało-granatowo. Koszulę ukradłam z szafy chłopaka. Chustka w panterkę, żeby było bardziej kobieco i nie tak surowo. I moja nowa miłość - bransoletka looks like Pandora za 20 zł z House'a xD Uwielbiam ją. Ma śliczny turkusowy kolor. Nie dawała mi spokoju i musiałam po nią wrócić.

  
 
  


Na dzisiaj Was zostawiam, bo nie jestem w stanie napisać niczego konstruktywnego. Miłego wieczoru!



środa, 23 marca 2011

Dzień z życia Aleksandry

Dzisiaj pokażę Wam miszmasz fotek z mojego dnia. Akurat jakoś tak się działo, że popadałam ze skrajności w skrajność. Najpierw ogarnęła mnie głupawka i niekontrolowany śmiech na laboratorium - stąd zdjęcia w fartuchu. Później się załamałam, bo moje wyniki były baaardzo daleko od oczekiwanych. A znów za chwilę wzięłam się w garść i przy pomocy przyjaciół udało mi się nadgonić i ostatecznie załapałam się w przedział dopuszczalnego błędu. Nie obyło się oczywiście bez pogróżek z mojej strony o zakończeniu przyjaźni, jeśli mi nie pomogą xD

I tak cały dzień dzisiaj. Miało być pięknie i słonecznie. Planowałam znowu rozebranie się i przybieranie zamyślonych min. No ale nie wyszło ;p Wiało tak, ze mało co mi głowy nie urwało. Zestawu zatem dzisiaj nie będzie. Za to taki mały zlepek tych zwyżkowych momentów mojego nastroju :)


Retro klimaty :P Laboratorium, w którym pracujemy jest wyjątkowo w stylu retro, więc i ja się musiałam dopasować.


Teraz zagadka! Jaka jest różnica między oboma zdjęciami? Proszę, zgadnijcie ;p Byłam bardzo niepocieszona, gdy mój chłopak powiedział, że tu praktycznie nie ma żadnej zmiany. A jest. I to jak wyraźna! Napiszcie w komentarzach, czy widzicie :)


Odnośnie mego faceta, dziś znów Wam go pokażę. Nawet mnie zaskoczył, że nabrał ochoty na kamizelkę.


Zestawienie z Simpsonem bardzo mi się podoba.
A na koniec wygłupy z lodziarni Gelato. Zamiast na spacerze, wylądowaliśmy tam. Lody były jak zwykle pyszne.


Paweł wygląda, jakby chciał mnie pacnąć tym lodem. Chyba powiedziałam coś głupiego :P
Zapomniałam! Jeszcze moje nowości. Jestem nimi zachwycona. 




A teraz szklaneczka wermuta na dopełnienie dnia. Coś mi dzisiaj za dobrze.

niedziela, 20 marca 2011

Krokusik

Weekend mi minął bardzo przyjemnie mimo niesamowicie pracowitej niedzieli. Kolokwium z chemii organicznej wzbudza strach we wszystkich na roku ;p Jednak jest to pretekst, żeby wybrać się z winem do koleżanki i uczyć się intensywnie :) Mój chłopak zapewnił mi tak wielką dawkę relaksu, jakiej dawno nie doświadczyłam. Jak on dba o moją kondycję psychiczną :* Lubię te leniwe poranki i wylegiwanie się w łóżku. Kubek gorącej herbaty i rozmowy o niczym ważnym, na co nie ma czasu w zabieganym tygodniu.

Zdjęcia ze spaceru - przerywnika w naukowym dniu. Dlaczego ciągle jest tak zimno?!



Mam okropnie brudne buty. Tak się kończy chodzenie po lesie. Dobrze, ze tym razem dziki nie wyszły nam na spotkanie :)


No i stało się. W końcu się rozebrałam. Śmialiśmy się niemiłosiernie z mojej determinacji. Ale wcale nie było tak zimno ;p



Jak takie ładne kwiatki wychodzą, to już chyba w końcu będzie wiosna. Proszę!




wtorek, 15 marca 2011

DIY i wizyta w SH

Nie ma to jak wyjazd do domu :) Jestem wtedy bardziej kreatywna, zrelaksowana, chce mi się robić wiele rzeczy, których normalnie mi się nie chce i oczywiście w miarę możliwości biegam po lumpeksach.

Pogoda mnie dzisiaj niesamowicie zawiodła. Obudziłam się przed 7. i szarobure niebo nieco ostudziło mój wiosenny zapał. Ale tylko na chwilę. Wskoczyłam w spódnicę i pobiegłam na zajęcia przez mżawkę i wiatr.

Teraz mój nowy nabytek. Beżowy płaszczyk na wiosnę z second handu. Kupiłam do niego jeszcze chustę w kwiaty, jednak rozeszła się w praniu. Widać jej czas dobiegł końca :P


Ze starego podkoszulka zrobiłam naszyjnik według instrukcji od Miki i bransoletkę. Zakupy ze sklepu indyjskiego też mnie bardzo ucieszyły. Miedziany pierścionek i bransoletka w panterkę pasują do mojej brązowej fascynacji :)

Broszka to kolejna rzecz, którą podprowadziłam mamie. Jest dosyć wiekowa. Miałam może z 10 lat, kiedy mama ją nosiła.
Cieszę się, że w końcu znalazłam trochę czasu, żeby zrobić naszyjnik. Bardzo lubię szycie i wszelkie robótki ręczne. Mam ochotę na maszynę, ale chyba to trochę za wysoki poziom jak dla mnie.

czwartek, 10 marca 2011

Scena balkonowa

Dzisiaj romantycznie. Koronkowa spódnica i broszki w kwiatowy rzucik (prezent na Dzień Kobiet od mojego lubego :*). Staram się realizować plan i chodzić częściej w spódnicach, jednak raczej średnio mi to wychodzi ;p Mam ochotę na jakieś bardziej kobiece stroje, ale kiedy pomyślę, że muszę narzucić na to fartuch na cały dzień i jeszcze może przepalę sobie ubranie jakimś kwasem (co raz mi się zdarzyło, straciłam wtedy spodnie ;p), to mi się odechciewa i ląduję w lekko znoszonych jeansach. Tak dla bezpieczeństwa, żeby nie było żal.
Czwartek jest dla mnie idealny na spódnice. Mało godzin, same wykłady, wyższe buty można założyć.

Strój z nutką inspiracji z filmu, który obejrzałam wczoraj. Mianowicie Listy do Julii. Bardzo mi się podobał. Pełen ciepłych barw, postaci. Chociaż mój chłopak twierdzi, że w ogóle nie było w nim akcji. Może to film tylko dla kobiet?











niedziela, 6 marca 2011

Po męsku

Dziś gwiazdą i gościem specjalnym na blogu będzie nie kto inny jak mój mężczyzna! Postanowiłam uczcić  Jego cierpliwość, wyrozumiałość i ciepło jakie mi daje, poświęcając Mu ten wpis.
A jaki był chętny, żeby do zdjęć pozować; ciut nie model :) I dopytywał ciągle, czy już dodałam notkę. Tak tak, już ja znam Jego samouwielbieńcze zapędy xD

A teraz na poważnie. Bez Niego mój świat przestałby się kręcić. Po prostu. Chyba nie trzeba więcej tłumaczeń.

  
Moda męska jest bardziej ograniczona od damskiej. Albo to nasi panowie są bardziej ograniczeni i niezbyt podatni na nowości :)
Za swój sukces uważam to, że mój luby przestał chodzić w bojówkach i koszulkach za dużych 3 rozmiary. Teraz sam potrafi się dobrze ubrać i nawet radzi sobie wśród gąszczu ciuchów i kobiet wybierających ubrania na dziale męskim. No cóż, lata pracy :)


W życiu nie zaryzykowałabym stwierdzenia, że mój facet interesuje się modą. Ale taki stan rzeczy mi odpowiada. Nie chciałabym, żeby dbał o siebie bardziej niż ja ;P
Dopasowane jeansy, koszule jak wyżej albo bardziej eleganckie ze swetrem czy marynarką. Lub po prostu t-shirt z fajnym nadrukiem, bluza i trampki. Tak w kilku słowach ubiera się mój mężczyzna. Nie bije szału oryginalności ale zawsze wygląda dobrze i męsko. I to mi się podoba.

Czy Wasi faceci dają się ubierać? Słuchają Waszych porad? Czy może urodzili się ze smykałką do wybierania ubrań?

Ależ Ci nasłodziłam dzisiaj mój chłopcze :)

czwartek, 3 marca 2011

Na dobry dzień

Po tragicznym dniu nastał nieco lepszy, który szumnie nazwę dobrym. Czekałam na spóźniony autobus na przystanku i miałam to w nosie, bo mi słońce w twarz świeciło i musiałam mrużyć oczy. Jak przystało na dzisiejszy dzień, jest mi słodko. Razem z moim księciem z bajki (śmieje się xD) zrobiłam ciasteczka. Pyszne.


Dziś na uczelni pojawiłam się w spódnicy z wczorajszego posta. Musiałam jakoś uczcić pierwszy od dawna piękny dzień. Podejmuję mocne postanowienie częstszego noszenia spódniczek! Spodnie są nudne :p Szkoda tylko że sto razy wygodniejsze. Ale bycie kobietą zobowiązuje :)
Odwiedziłam dzisiaj  Kolczyk Shop. Moja kolekcja wzbogaciła się o kolejne dwie pary. Podobało mi się więcej, jednak przyjemności trzeba dozować.




Kolczyki są mało widoczne. Ten jest w kształcie lustereczka a drugi do pary to grzebyk. Może jestem na nie trochę za stara, ale urzekły mnie właśnie swoją słodyczą.


A tu efekt końcowy. Trochę się przypiekły ale nie wpłynęło to na smak ciasteczek-serduszek. Najlepszy jest cytrynowy lukier :)





środa, 2 marca 2011

Flower power

Zbieram się w sobie, żeby nie narzekać na dzisiejszy dzień. Nie będę komentować jego okropieństw. Nie pokażę Wam siebie, bo wyglądam jak zombi. I czuję się zupełnie niewiosennie. Przez cały dzień nie widziałam słońca.
Hmm... Coś mówiłam o nienarzekaniu. Dzisiaj w mojej głowie jest ciągłe nie nie nie.
Mój partner życiowy (:p) podnosi mnie na duchu, łaskocze po brzuchu, przynosi brokuły i sprawia, że mi lepiej. Dobrze mieć takiego poprawiacza :)
Robię sobie dobrze, pstrykając fotki i  udając, że mi wychodzi :)
Dzisiaj kilka moich kwiatkowych rzeczy. Tunika z sh, spódniczka z New Yorkera (który nawiasem bardzo lubię) i okulary zamówione na allegro, które szły do mnie 18 dni.



 

Spódniczka z ostatniego zdjęcia ma ołówkowy fason. Nie potrafię jej jakoś z niczym połączyć, żeby nie było banalnie. Macie jakieś pomysły? Z góry dzięki za pomoc :)

I jeszcze mi po głowie chodzi torebka w kwiaty. Jestem niepoprawna xD