sobota, 5 lutego 2011

Nieudolna próba rozwijania siebie

Chwilowo piszę w próżnię. I pewnie będzie tak długo, jeśli nie zawsze. Chociaż nie. Będzie to czytał ten człowiek, który mnie namówił do kolejnej próby z blogowaniem. Mój facet. Publikowałam już swoje wiersze, przemyślenia i zwyczajne wypociny dnia codziennego. Teraz mam plan, żeby spróbować z ciuchami. Wiem, że to teraz okropnie popularne (okropnie, bo aż do przesady). Ale mi też się zachciało z kimś dzielić tym, że siadam przed szafą i przez pół godziny intensywnie myślę: co nałożyć na siebie, żeby to znów nie były jeansy i żebym nie wyglądała na przekombinowaną.

Mam nadzieję, że nie będę powtarzalna i zwyczajna. Nie tyle od strony ubrań i wyglądu, co tak ogólnie - całościowo. Co z tego wyjdzie, to się dopiero okaże ;) Oby tylko nie przywaliły mnie moje zwykłe obowiązki i moją głową nie zawładnął fartuch przesiąknięty zapachem a raczej odorem odczynników.

Być może uznasz mnie, czytelniku, za osobę na tyle ciekawą, że warto mnie będzie tu odwiedzać.

Chwilowo żegnam się i spróbuję zaznajomić się z machiną blogowania.

2 komentarze:

  1. pierwszy!

    Uważam, że Twoje miiiinuty a czasem godziny medytowania nad szafą z jakżesz "skromną" garderobą powinny ujrzeć światło...Internetu ;) może skrócisz czas twórczego myślenia innej zbłąkanej owieczce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niech i ja dołączę się z życzeniami powodzenia bo ślicznie prezentujesz się na zdjęciach :))

    OdpowiedzUsuń